Jest szansa na niższe podatki dla inwestorów giełdowych. Prezes Giełdy Papierów Wartościowych chce obniżenia podatku dla tych osób, które kupują akcje długoterminowo. "Jeśli już musimy płacić podatek od zysków kapitałowych, to obniżmy go dla tych inwestycji, które mają charakter długoterminowy. Dzięki temu skierujemy większy strumień naszych oszczędności na rynek kapitałowy do finansowania przedsiębiorstw" - mówi w rozmowie z RMF FM prezes GPW Adam Maciejewski. Ma to przyciągnąć na ulicę Książęcą jak najwięcej nowych graczy. Ministerstwo Finansów nie mówi "nie", tym bardziej, że samo bierze udział w pracach na tym pomysłem. Miałoby to sprawić, że na giełdę cały czas będą płynąć pieniądze, po tym jak rząd ograniczył Otwarte Fundusze Emerytalne, które do tej pory zasilały stołeczny parkiet. Prezes Maciejewski dodaje, że pracuje także nad ulgami dla spółek, które dopiero o giełdzie myślą. Bardzo ciekawy byłby pomysł obniżenia podatku CIT, w jakimś okresie czasu, dla nowo debiutujących spółek - mówi szef GPW.

REKLAMA

Krzysztof Berenda: Panie prezesie, po rynku finansowym krążą teraz informacje, że Ministerstwo Skarbu Państwa przymierza nową osobę do kierowania Giełdą Papierów Wartościowych. Miałby pana zastąpić wiceminister skarbu Paweł Tamborski. Czy to oznacza, że pan nosi się z myślą o odejściu z GPW?

Adam Maciejewski: Po rynku krążą bardzo różne informacje. Ja jeszcze nie słyszałem ze strony Skarbu Państwa takich propozycji. Trzeba spokojnie poczekać do decyzji akcjonariuszy. Ja oczywiście jestem bardzo zainteresowany kontynuowaniem realizowania strategii, którą kilka miesięcy temu przyjęliśmy. To bardzo ambitna strategia. Myślę, że to co pokazaliśmy w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy świadczy o tym, że jesteśmy absolutnie w stanie realizować nawet najtrudniejsze zadania. Przypomnę chociażby wdrożenie nowej technologii na giełdzie. To był projekt niezwykle skomplikowany, niezwykle ryzykowny, natomiast okazało się, że było to jedno z najlepszych wdrożeń technicznych na świecie.

Gdy rozmawia się, oczywiście nieoficjalnie, z przedstawicielami Ministerstwa Skarbu Państwa, to pojawia się zarzut, że zbyt powoli idzie panu zacieśnianie współpracy z giełdą w Wiedniu, czyli możliwe przejęcie jej. Ten projekt gdzieś u was utknął?

O ile wiem, to nie jest stanowisko Ministerstwa Skarbu Państwa, to jest jakaś plotka, która po rynku krąży i jak na każdą plotkę chciałbym patrzeć z dystansem. Co do samego Wiednia, to ten projekt był, z mojego punktu widzenia, realizowany bardzo sprawnie. Rozpoczęliśmy realizowanie go w maju zeszłego roku i z początkiem września zakończyliśmy realizację pierwszego etapu. To, co było do wykonania na poziomie zarządów obu instytucji zostało wykonane i od września jesteśmy gotowi do tego, żeby przejść do etapu drugiego. Ale żeby do niego przejść trzeba rozstrzygnąć pewne kwestie, które są już poza zasięgiem zarządów. Są to głównie kwestie personalne, ale także strategiczne.

Te, które są po stronie właścicieli obu giełd.

Tak, obu grup właścicieli, u nas jest to głównie Skarb Państwa.

Mówił pan, że chce pozostać na stanowisku prezesa Giełdy Papierów Wartościowych, co chce pan robić tu dalej?

Jest tego bardzo dużo. Nasza strategia zakłada realizację przynajmniej około 10 nowych projektów w najbliższych latach. To, na czym będziemy się skupiali przede wszystkim, to jest wzmacnianie możliwości pełnienia tych funkcji podstawowych przez giełdę, czyli zasilania gospodarki w pieniądze. Innymi słowy, chcemy stworzyć z giełdy autentyczny mechanizm zasilania prywatnej gospodarki w kapitał. Trzeba pamiętać, że przez wiele lat giełda była bardzo mocno zasilana spółkami prywatyzowanymi. To było dobre na pewnym etapie rozwoju giełdy, ale to też rynek kapitałowy rozleniwiło. Mimo że wszyscy pracowaliśmy nad pozyskiwaniem podmiotów prywatnych na giełdę, to to jeszcze nie jest ta zdolność, którą powinniśmy mieć jako rynek. Chciałbym, żebyśmy wspólnie z administracją publiczną doprowadzili do tego, żeby rynek kapitałowy był traktowany absolutnie poważnie jako źródło finansowania rozwoju gospodarczego. Na ten moment wydaje mi się, że takiego priorytetu dla rynku nie ma. On idzie siłą rozpędu. Dwa strumienie: prywatyzacja i OFE powodowały, że ten rynek łatwo się rozwijał, ale teraz zaczyna tych dwóch rzeczy brakować. Rynek musi znaleźć punkt równowagi.

I gdzie pan chce znaleźć ten punkt równowagi dla giełdy?

On musi być absolutnie rynkowy. My musimy po pierwsze mieć zdolność przyciągania emitentów prywatnych, czyli spółki prywatne muszą chcieć wchodzić na giełdę, na rynek kapitałowy. Z drugiej strony inwestorzy muszą chcieć przekazywać swoje oszczędności na rynek. Nie poprzez fundusze emerytalne, tylko własnymi decyzjami, czyli przez fundusze inwestycyjne albo bezpośrednio. Swoją drogą bezpośrednie inwestycje z punktu widzenia jakości zarządzania spółek są najlepsze. Właśnie nie poprzez asset managerów. Tam występuje dosyć szkodliwe zjawisko short-termizmu (krótko-terminowości), czyli po prostu zarządzający funduszami są zbyt mocno uzależnieni od wyników w krótkich terminach. Wszelkie badania międzynarodowe pokazują, że najlepszy akcjonariat, to jest akcjonariat bezpośredni.

No dobrze, tylko jak zwiększyć liczbę inwestorów? Po tym jak skończyły się wielkie prywatyzacje wielu nowych inwestorów nie przybywa. Krótko mówiąc, jak chce pan zachęcić ludzi do inwestowania na giełdzie?

Dokładnie to jest nasz podstawowy problem. Dlatego pracujemy teraz z Ministerstwem Finansów i innymi uczestnikami rynku nad programem rozwoju rynku kapitałowego w Polsce. W ramach tej strategii pracujemy nad systemem zachęt zarówno dla emitentów, jak i dla inwestorów. Z punktu widzenia emitentów najskuteczniejsze byłyby zapewne zachęty podatkowe. Bardzo ciekawy byłby pomysł obniżenia podatku CIT, w jakimś okresie czasu, dla nowo debiutujących spółek. Z innych zachęt dla emitentów ważne byłoby uporządkowanie pewnych obowiązków informacyjnych. Każda spółka musi, zgodnie z różnymi przepisami, publikować na bieżąco raporty i komunikaty na temat swojej działalności. To kosztuje. My proponujemy rozwiązania, które pomogą spółkom obniżyć koszty funkcjonowania na rynku.

Dlaczego Ministerstwo Finansów miałoby się zgodzić na te propozycje, zwłaszcza podatkowe?

Ważne jest, żeby rynek kapitałowy pełnił tę funkcję zasilania spółek w pieniądze, ponieważ rynek kapitałowy po prostu lubi ryzyko. Banki tego ryzyka nie lubią, co jest dobre i naturalne, więc rynek kapitałowy uzupełnia tę lukę finansową, czyli przeznacza fundusze na przedsięwzięcia bardziej ryzykowne.

A jakie zachęty podatkowe przewiduje pan dla inwestorów, zwłaszcza indywidualnych?

Tu też zachęty podatkowe byłyby najskuteczniejsze. Zwłaszcza zachęty do inwestowania długoterminowego. Na przykład, jeśli już musimy płacić podatek od zysków kapitałowych, to obniżmy go dla tych inwestycji, które mają charakter długoterminowy. Dzięki temu skierujemy większy strumień naszych oszczędności na rynek kapitałowy do finansowania przedsiębiorstw.

(abs)