Okazuje się, że nie tylko przemysł farmaceutyczny rządzi się w naszym kraju przepisami sprzyjającymi korupcji. Także polski rynek ziół pachnie podejrzanie. Choć ich uprawa wcale nie jest kosztowna, to z powodu opłat narzucanych przez urzędników i ustawodawców, zielarski interes słabo się kręci.

REKLAMA

Polscy ustawodawcy nałożyli na rodzimych zielarzy spore opłaty. I tak, aby ziołowa herbatka – jednoskładnikowa dodajmy – mogła się pojawić na rynku, jej producent musi uzyskać zgodę Ministerstwa Zdrowia. Za samo złożenie wniosku do resortu trzeba zapłacić 7,5 tys. złotych. Do tego należy zaliczyć koszty badań, które wahają się w okolicach 4-5 tys. złotych.

Koszty zatwierdzenia jednej prostej herbatki – według producentów ziół – nie są mniejsze niż 11 tys. złotych. Taka herbatka w sypkiej postaci kosztuje u wytwórcy 90 groszy. Zakładając, że producentowi udałoby się w ciągu roku sprzedać ich około 40 tys., to i tak zarabiać na niej zacząłby dopiero w 3. roku sprzedaży.

Dobrze jeśli jest to jedno z popularnych ziół – mięta czy melisa – gorzej, gdy w grę wchodzą mniej znane, np. ziele krwawnika, które sprzedają się w niewielkich ilościach. Na takie opłaty stać tylko wielkie koncerny. Ale opłaty to tylko jeden z problemów...

17:20