Po ponad czterech latach zwłoki, od 1 stycznia 2021 roku ma wejść w życie podatek handlowy. Ministerstwo Finansów potwierdza, że nie planuje dalszego odraczania wprowadzenia tej daniny. To miał być jeden z pierwszych nowych podatków, które chciał wprowadzić rząd PiS, ale się nie udało i podatek jest zawieszony od ponad 4 lat.

REKLAMA

Ten podatek zapłacą wielkopowierzchniowe sklepy, głównie super i hipermarkety, w zdecydowanej większości należące do zagranicznych właścicieli. Daninę miały płacić już od czterech lat, ale jej wprowadzenie zablokowała Komisja Europejska. Wtedy polskie władze skarżyły się, że Bruksela poddała się lobbingowi sieci handlowych: głównie niemieckich i francuskich, które doskonale zarabiają w Polsce. Rząd zaskarżył tę decyzję do unijnego Trybunału Sprawiedliwości i wygrał. Komisja się odwołała, ale rząd zakłada, że to odwołanie będzie nieskuteczne.

Ministerstwo Finansów oficjalnie podaje, że nie będzie dalszego odraczania. Nie są prowadzone prace mające na celu dalsze przedłużenie zawieszenia poboru podatku, co będzie skutkowało rozpoczęciem jego poboru od 1 stycznia 2021 r. - wyjaśnia resort i dodaje, że "MF liczy na oddalenie przez TSUE odwołania KE od wyroku z 16 maja 2019 r. Pozostajemy w przekonaniu, iż wyrok będzie zgodny z polską argumentacją i zapadnie we właściwym czasie".

Tego podatku nie zapłacą małe i średnie sklepy. Sklepy z miesięcznymi obrotami powyżej 17 mln zł zapłacą od tej nadwyżki 0,8 proc. podatku. Z kolei nadwyżka przychodu powyżej 187 mln zł miesięcznie będzie opodatkowana stawką 1,4 proc.

Sieci handlowe wielokrotnie ostrzegały, że koszt związany z tym podatkiem przerzucą na klientów. Innymi słowy, ceny w hipermarketach pójdą w grę. Według Ministerstwa Finansów nie należy się tego obawiać, bo sklepy ze sobą konkurują. Warto dodać, że badania rynkowe wskazują, iż w ostatnich miesiącach wielkopowierzchniowe sklepy straciły część klientów na rzecz mniejszych.