​"Proszę wziąć pod uwagę możliwość posiedzenia Sejmu 28 grudnia" - takiego SMS-a dostali według naszych informacji posłowie Prawa i Sprawiedliwości.

REKLAMA

Jak nieoficjalnie ustalili nasi reporterzy, podczas tego posiedzenia Sejmu mają być głosowane zmiany w przepisach w prawie energetycznym. Od kilku tygodni mówi się, że w nowym roku wzrosną ceny prądu, choć rząd konsekwentnie zaprzecza.

PGE Obrót, Energa Obrót, Tauron Sprzedaż i Enea - największe, państwowe spółki energetyczne - jeśli chcą podnieść ceny prądu dla gospodarstw domowych, muszą uzyskać zgodę Urzędu Regulacji Energetyki. Dlatego też wysyłają do Urzędu wnioski o zmiany w taryfach.

W tym roku spółki chciały podniesienia cen średnio o 30 procent. To z kolei zabrzmiało złowrogo, dlatego chwilę później pojawiły się informacje o rekompensatach, które miały sprawić, że nie odczujemy w portfelu wzrostu cen za prąd.

Pieniądze na nie miały pochodzić z Funduszu Efektywności Energetycznej i Rekompensat, a miliardem złotych miały zasilić go... spółki energetyczne, które - jak tłumaczył minister energii Krzysztof Tchórzewski - znalazły oszczędności.

Po ujawnieniu tych informacji prezes URE wezwał spółki do przedstawienia szczegółowych informacji na ten temat.

URE, prowadząc postępowanie i chcąc dotrzymać rzetelności tego postępowania, nie mogło przejść obojętnie wobec tego, że firmy z jednej strony występują do nas o podwyżkę rzędu 30 procent, a zaraz potem komunikują, że mają oszczędności, z których mogą zrekompensować podwyżki - mówiła przed kilkoma dniami Agnieszka Głośniewska, rzeczniczka Urzędu Regulacji Energetyki.

W ubiegłą środę minister Tchórzewski zapowiedział, że spółki energetyczne wycofają wnioski taryfowe na przyszły rok i dokonają przeglądu sytuacji.

Tego samego dnia premier Mateusz Morawiecki w swoim sejmowym wystąpieniu wygłoszonym po tym, jak nieoczekiwanie zwrócił się do Sejmu o wyrażenie wotum zaufania wobec jego rządu, zapewnił, że żadnych podwyżek cen prądu nie będzie.

W podobnym tonie wypowiadali się później także ministrowie. W ubiegły piątek w Popołudniowej rozmowie w RMF FM szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Jacek Sasin oświadczył, że "nie będzie podwyżek ani dla indywidualnych odbiorców, ani dla firm, ani dla samorządów, a wszędzie tam, gdzie została zaproponowana wyższa cena, te umowy będą renegocjowane".

We wtorek z kolei Michał Dworczyk, szef kancelarii premiera, deklarował, że jest "absolutnie pewien, że podwyżek nie będzie".

Opracowanie: