Adam Michnik przekonywał wczoraj sejmową komisję śledczą, że padł ofiarą intrygi ze strony Aleksandry Jakubowskiej, że dał się zmanipulować, telefonując do premiera i wstrzymując przyjęcie przez rząd poprawki antykoncetracyjnej.

REKLAMA

Z wczorajszych zeznań naczelnego „GW” wynika, że między działalnością minister Jakubowskiej, która tworzyła ustawę medialną, a propozycją Rywina był ścisły związek.

Ówczesna minister kultury za pośrednictwem Wandy Rapaczyńskiej, szefowej Agory, poprosiła Adama Michnika o telefon do premiera i zdjęcie z porządku obrad poprawki antykoncentracyjnej. Działo się to w dzień po pierwszej wizycie Rywina w Agorze.

Zadaniem Tomasza Nałęcza Jakubowska wykonała stójkę na dwunastnicy w postaci tej rozmowy z Wanda Rapaczyńską. I „stójka” ta bardzo obciąża minister Jakubowską, bo nieuchwalenie poprawki przez rząd dało czas Rywninowi na dalszą działalność i uściślenie łapówkarskiej oferty.

Swoim telefonem stworzył pan możliwość uzyskania dodatkowego czasu na nadzieje uzyskania pieniędzy przez grupę trzymającą władzę - zauważył Jan Rokita.

Adam Michnik przyznał, że taki rzeczywiście mógł być efekt jego interwencji, choć przypomniał, że to Aleksandra Jakubowska prosiła go o ten telefon do Millera i o wstrzymanie poprawki: Zachowałem się jak idiota. Dałem się zmanipulować.

Fakt, że rząd planował 16 lipca ubiegłego roku przyjąć poprawkę antykoncentracyjną został oficjalnie potwierdzony przez Centrum Informacyjne Rządu. Wcześniej nie wspominała o tym ani minister Jakubowska, ani premier.

Podczas tego przesłuchania okazało się też, że 22 lipca, w czasie gdy Lew Rywin składał korupcyjną ofertę Michnikowi, nagle w Ministerstwie Kultury wersja poprawki zmieniła się z niekorzystnej na korzystną dla Agory. Jednak kilka godzin później znów przybrała inną wersję, niekorzystną dla koncernu.

Czy przepisy zmieniły się dlatego, że Adam Michnik zdradził – nawet nieświadomie – komuś z rządu lub z grupy trzymającej władzę fakt, że oferty Rywina nie przyjął, a rozmowę nagrał?

Zobacz również:

Redaktor naczelny "Wyborczej" nie potrafił sobie przypomnieć, czy do kogoś dzwonił, z kim rozmawiał i dlatego jeszcze raz będzie przesłuchiwany w piątek.

Podczas składania zeznań doszło do spięć i nerwowej wymiany zdań. Pretekstem stała się wypowiedź Jana Rokity dotycząca konfrontacji u premiera Millera z Lwem Rywinem. Posłuchaj:

Naczelny „GW” będzie jutro kontynuował swoje zeznania.

09:35