Od dziś w życie wchodzi zakaz wprowadzania do obrotu plastikowych sztućców, talerzy, słomek czy styropianowych kubków. Sprzedawcy mogą pozbyć się tylko produktów, które mają już w magazynach - informuje dziennikarz RMF FM Paweł Balinowski.

REKLAMA

Plastikowe sztućce, talerze i słomki stopniowo będą wychodzić z użycia, do wyczerpania zapasów. Później, na przykład kupując jedzenie na wynos, dostaniemy do niego naczynia z ekologicznego materiału - np. z drewna.

Mieszkańcy Warszawy, z którymi rozmawiał reporter RMF FM, oceniają, że zmiany te są dobre, choć nie wystarczą, by rozwiązać problem zalewającego nas plastiku.

Są w tej kwestii ważniejsze rzeczy, na których można się skupić. Chociażby na opakowaniach do serów, szynek, wędlin (...), produktów, które kupujemy w sklepach - mówi jeden z rozmówców RMF FM.

Od dziś za wprowadzenie do obrotu plastikowych sztućców, talerzy, słomek czy styropianowych kubków grozi kara - nawet do pół miliona złotych.

Naukowcy chcą zakończenia produkcji nowego plastiku do 2040 r.

Dwa lata temu w czasopiśmie "Science" ukazał się raport, w którym naukowcy apelują o stworzenie globalnego traktatu o zakończeniu produkcji nowego plastiku do 2040 roku. Zdaniem ekspertów jest to niezbędne, aby uniknąć negatywnego, a często nawet i nieodwracalnego wpływu tworzyw sztucznych na środowisko naturalne.

Od lat 50. XX wieku wyprodukowano na świecie ponad 9 miliardów ton plastiku.

Każdego roku 3 proc. światowych odpadów z tworzyw sztucznych trafia do oceanów. Już w 2010 r. było to około 8 mln ton plastiku. Największa część odpadów z tworzyw sztucznych, wynosząca 47 proc., pochodzi z opakowań. Na drugim miejscu plasują się tekstylia - 14 proc. Za trzeci najwyższy wynik odpowiada transport i jest to 6 proc.

Autorzy raportu Sarah Kakadellis i Gloria Rosetto twierdzą, że odpady z tworzyw sztucznych są źle gospodarowane. Według ich danych do 2050 r. nawet 12 mld ton plastiku prawdopodobnie zgromadzi się na wysypiskach lub w środowisku naturalnym.