W zeszłym tygodniu wieloletnim prezesie Stoczni Gdynia, Janusz Szlanta, twórcy jej sukcesów i porażek. Szlanta zarządzał zakładem 6 lat i 4 dni. Rada nadzorcza spółki z udziałem Skarbu Państwa powołała na jego miejsce Włodzimierza Ziółkowskiego, prezesa Pomorskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej.

REKLAMA

Rada nadzorcza nie miała zastrzeżeń do pracy prezesa, podziękował mu nawet za to, ale w dowód wdzięczności odwołała ze stanowiska. Powód? Skoro to budżet państwa ma wspierać restrukturyzację i finansowanie stoczni, w takiej sytuacji Skarb Państwa chciał na tym stanowisku osoby, która spełni jego oczekiwania, a Szlanta – jak się mówi nieoficjalnie - był za mało sterowalny i przeszkadzał w renacjonalizacji grupy Stocznia Gdynia.

Od nowego prezesa oczekuje się, że postawi firmę na nogi – mówi Bolesław Senyszyn, szef rady nadzorczej z ramienia Skarbu Państwa. A to oznacza m.in. renegocjacje umów i układanie się z wierzycielami.

Przypomnijmy, że rada nadzorcza, zanim odwołała Szlantę, przyjęła program naprawczy przygotowany właśnie pod jego kierownictwem. Znalazła się w nim m.in. restrukturyzacja portfela zamówień statków, rozłożenie w czasie do 2006 roku spłat zobowiązań wobec dostawców, obniżka kosztów i pomoc ze strony Agencji Rozwoju Przemysłu - np. pożyczki.

Foto: Archiwum RMF

07:25