Czas iść po podwyżkę! Gospodarka zaczęła rosnąć szybciej, wiele firm będzie mieć większe zyski, więc będą bardziej skłonne zadbać o dobrych pracowników. Do rozmowy o podwyżce trzeba się jednak przygotować.

REKLAMA

Dlaczego teraz?

Wydajność pracy w Polsce stale rośnie, a za tym zwiększeniem wydajności postępuje wzrost płac. Statystyki, m.in. Narodowego Banku Polskiego wskazują, że w czasie kryzysu tempo wzrostu wydajności wyprzedziło tempo wzrostu płac. Teraz jest zatem przestrzeń do podwyżek, bo gospodarka przyspiesza, a bezrobocie ma powoli się zmniejszać.

Według tak różnych postaci jak Marek Belka i Jarosław Kaczyński niskie płace są w Polsce barierą dla rozwoju. Szef NBP Marek Belka mówił niedawno: "Ludzie zarabiają mało, wobec tego mało wydają. Firmy nie mają więc po co inwestować w nowe fabryki i sklepy, dlatego nasza gospodarka rośnie powoli, choć mogłaby szybciej". Z kolei Jarosław Kaczyński argumentuje, że konkurowanie na międzynarodowym rynku głównie niskimi kosztami płac na dłuższą metę szkodzi konkurencyjności, bo uwalnia przedsiębiorców od konieczności szukania innych źródeł rozwoju.

Są też tacy, którzy przekonują, że jest jeszcze za wcześnie na wzrost płac w Polsce. Wskazują, że w ostatnich miesiącach po raz pierwszy Polska stała się eksporterem netto, czyli więcej sprzedajemy za granicę, niż sprowadzamy. Eksport stał się siłą napędową naszej gospodarki, a na razie najczęściej wygrywamy z konkurencyjną ceną, która jest niższa nie tylko dlatego, że złoty jest stosunkowo słaby, ale głównie dlatego, że koszty wytwarzania mogą być w Polsce niższe właśnie dzięki niskim płacom.

Trudno, żeby ten argument przekonywał pracowników w Polsce. Zarabiamy marnie. Firmy po prostu przeznaczają mniejszą część przychodów na wynagrodzenia niż na Zachodzie. Według danych Komisji Europejskiej, w Polsce na płace przeznaczana jest mniej niż połowa PKB, a na zachodzie Europy około sześćdziesięciu procent. Innymi słowy, nie tylko jesteśmy mniej bogaci, ale na dodatek, mniejsza część naszego bogactwa trafia do pracowników w postaci pensji. Co więcej, ten udział płac w PKB w ostatnich latach spadał w Unii Europejskiej w czterech krajach: Grecji i na Cyprze, gdzie w ramach zaciskania pasa płace spadają szybciej niż PKB oraz w Polsce i w Rumunii, gdzie PKB co prawda rośnie, ale pensje rosną wolniej.

Kto może liczyć na podwyżkę?

Z ankiety przeprowadzonej przez Business Center Club wynika, że prawie połowa firm w Polsce planuje w tym roku przyznać pracownikom podwyżki. To dwa razy więcej niż w zeszłym roku. Najogólniej rzecz biorąc na wyższą pensję mogą liczyć dobrzy pracownicy. Nawet w branżach, które mają kłopoty, najcenniejsi dla pracodawcy członkowie załóg mogą liczyć na dodatkową gratyfikację. Statystyki sugerują, że największe prawdopodobieństwo uzyskania podwyżki mają kierownicy i specjaliści. Ich pensje rosły w ostatnich latach szybciej niż pracowników słabiej wykwalifikowanej, ale też menedżerów wyższego szczebla. Specjaliści zajmujący się rynkiem pracy nie chcą prognozować, w których branżach mogą w tym roku pensje rosnąć najszybciej. Wiadomo za to, że w zeszłym roku najwyższe podwyżki odnotowano w szeroko pojętej energetyce oraz w branży samochodowej. Po latach boomu w budowlance, podczas kryzysu przestały natomiast rosnąć zarobki w budowlance, chociaż i tu wykwalifikowani specjaliści mogą być spokojni o płace.

Jak przygotować się do rozmowy z szefem?

"Ludzie obawiają się i krępują przed rozmową ws. podwyżek. To w Polsce kwestia kulturowa" - mówi Marek Suchar z Instytutu Promocji Kadr i radzi, by nie obawiać się ani nie krępować. Przed rozmową należy przygotować stosowną strategię. Największe wrażenie na szefie powinna stworzyć lista osiągnięć, sukcesów, nabytych umiejętności, uzyskanych certyfikatów i zaliczonych szkoleń. Dzięki takiej liście przekonamy szefa, że nasz wkład w zyski firmy rośnie szybciej niż nasze wynagrodzenie. W ten sposób odwołamy się do proporcji między nakładem pracy i płacy. Oprócz odwołania do efektów, warto użyć argumentów ogólniejszych, wskazać na przepracowany czas i doświadczenie - z jednej strony, a rosnące ceny i koszty życia - z drugiej. Uświadomi to szefowi, że pensja stanowi często dla pracownika jedyne źródło dochodów, z którego ten musi się utrzymać od pierwszego do pierwszego. Przed rozmową w sprawie podwyżki, warto zapoznać się również z danymi z obiektywnych przeglądów płacowych przygotowywanych przez instytucje prześwietlające rynek pracy. Dzięki temu będziemy mogli uświadomić przełożonym, że nie są jedynym pracodawcą na świecie i że jedną z form uzyskania podwyżki jest zmiana miejsca pracy. Jak mówi nam Marek Suchar "niektórzy w ogóle nie podejmują rozmowy w sprawie podwyżki". Jeśli są niezadowoleni z pensji, zmieniają pracodawcę.

Wbrew pozorom, odpowiedzialnym i przewidującym właścicielom i szefom powinno zależeć na tym, by pracownicy byli zadowoleni z pensji. Niezadowolenie pracowników, którzy uważają, że są pokrzywdzeni, stanowi zagrożenie dla powodzenia firmy.