Górniczy sztab protestacyjno-strajkowy ogłosił pogotowie strajkowe. Prawdopodobnie w poniedziałek zostanie przeprowadzony strajk ostrzegawczy. Sejm nie zgodził się w piątek na łączenie kopalń - górnicy proponowali to jako alternatywę dla zamykania kopani.

REKLAMA

Na razie mówi się o 24-godzinnym strajku ostrzegawczym. W zaplanowanym na poniedziałek proteście ma wziąć udział większość spośród ponad 30 kopalń. Strajk promowała górnicza Solidarność. Popierają go także inne związki. Powodem sporu jest brak zapisu w ustawie o restrukturyzacji górnictwa, który pozwalałby na łączenie kopalń przewidzianych do likwidacji.

Miała to być podstawa kompromisu. Teraz może to być podstawą do ogłoszenia strajku generalnego. To sabotaż ze strony rządu – twierdzi Wacław Czerkawski ze Związku Zawodowego Górników w Polsce.

Związkowcy czekają do jutra na kolejne rozmowy ze stroną rządową. Jeśli w ciągu najbliższych dni nie dojdzie do porozumienia, w grudniu może dojść do strajku generalnego w górnictwie.

Rząd widział w odrzuconej poprawce tylko zbędny wydatek; wg wiceministra Jacka Piechoty to od 300 do 600 mln zł. Poprawka zmierzała do tego, aby ze środków publicznych finansować likwidację części kopalni. W takiej sytuacji mamy do czynienia z zaciemnieniem przepływów finansowych - tłumaczył.

Dodajmy, że w ustawie o restrukturyzacji górnictwa znalazły się zapisy o oddłużeniu (łącznie 18 mld zł), ograniczeniu wydobycia węgla (o 12-14 mln ton rocznie), likwidacji kopalń (z górnictwa musi odejść około 28 tys. osób), ale także wprowadzeniu osłon dla górników.

10:25