Dzięki zamontowanemu w Gliwicach elektronicznemu systemowi ostrzegania przeciwpowodziowego, nie trzeba już ręcznie sprawdzać poziomu wody i pieszo patrolować rzeki. Teraz poziomu wody pilnuje elektronika.

REKLAMA

W czterech miejscach na największej w Gliwicach rzece Kłodnicy, nie ma już charakterystycznych, wystających nad lustro wody miarek ze skalą. Są za to umieszczone pod powierzchnią specjalne sondy i to one wysyłają pierwszy impuls: Sonda dokonuje pomiaru, następnie przekazuje to w postaci cyfrowej odpowiednie dane, które są przetwarzane w urządzeniu odbiorczym w centrum. Jest to przetwarzane na konkretne cyfry.

Dzięki temu, od razu na ekranie komputera, wiele kilometrów dalej od punktu pomiarowego widać jaki jest poziom wody i czy przekroczone są stany ostrzegawcze bądź alarmowe.

Punkty pomiarowe umieszczone są tak, żeby w razie zbliżającego się niebezpieczeństwa był czas na podejmowanie decyzji: Zlokalizowanie tych punktów przed granicami administracyjnymi miasta pozwoli jeszcze na to, że będziemy mieć przynajmniej godzinę na przygotowanie się.

Kłodnica przed laty dawała się gliwiczanom we znaki, stąd właśnie pomysł na zamontowanie w mieście takiego właśnie systemu. Wydano na to około 85 tysięcy złotych.