Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad uruchamia tryb awaryjny płatności na odcinkach dróg budowanych przez włoską firmę Astaldi. Podwykonawcy dostają pieniądze bezpośrednio od Generalnej Dyrekcji z pominięciem głównego wykonawcy, czyli Astaldi. "Robimy to porozumieniu z włoskim koncernem" - wyjaśnia nam rzecznik GDDKiA.

REKLAMA

Do tej pory wypłaconych zostało około 100 milionów złotych. Tylko na dolnośląskim, oddanym niedawno odcinku S5, który budowało Astaldi - kilkanaście milionów złotych.

I teraz na każdym kontrakcie prowadzonym przez włoski koncern - na wniosek podwykonawców - pieniądze będą płacone bezpośrednio przez drogową dyrekcję.

Jan Krynicki, rzecznik drogowej dyrekcji nie kryje, że to ma uspokoić podwykonawców i dostawców materiałów. Wdrożyliśmy płatności bezpośrednie - podkreśla.

To dotyczy rozliczeń trzech już zakończonych kontraktów, ale przede wszystkich dwóch, które Astaldi wciąż prowadzi. To tunel na zakopiance i południowa obwodnica Warszawy.

Wykonawca potwierdził nam, że może mieć problem z przepływem finansów. Aby zabezpieczyć płynność realizacji inwestycji w porozumieniu z wykonawcą wypłacamy te pieniądze bezpośrednio - powiedział Jan Krynicki.

Rzecznik Drogowej Dyrekcji zapewnia, że obie budowy nie są zagrożone, a terminy kolejnych robót tylko nieznacznie opóźnione.

Na początku ubiegłego tygodnia wyszło na jaw, że firma Astaldi ma kłopoty finansowe. Ministerstwo Infrastruktury potwierdziło, że Astaldi przysłało do PKP PLK informację o wygaśnięciu umowy.

Firma Astaldi od czerwca nie płaci podwykonawcom, a zaległości sięgają blisko 40 mln złotych.

Przedstawiciel Astaldi Francesco Paolo Scaglione informował jednocześnie, że "nie jest prowadzona żadna procedura upadłościowa firmy i nie ma przesłanek, żeby mogło się to wydarzyć w przyszłości". Włoskie media twierdzą tymczasem, że firma znalazła się na skraju bankructwa.

(j.)