Fiskus atakuje, skrycie, pod osłoną wakacji, nagle i niespodziewanie. Od kilku dni uważnie przyglądamy się poczynaniom resortu finansów i ostrzegamy przed jego pazernością. Nowelizacja ustawy o podatku jest jedna, a pomysłów rządowych wiele...

REKLAMA

Budżet państwa zieje pustką, nic dziwnego więc, że resort pana Raczko kombinuje, jak tę dziurę załatać. Problem w tym, że pieniędzy szuka u tych, którzy i tak groszem nie śmierdzą, sami ledwo wiążą koniec z końcem. Nie bacząc na to, ministerstwo myślało, myślało i wymyśliło: w Polsce edukacja opływa w luksusy, trzeba zatem sprowadzić naukę na ziemię.

Na pierwszy ogień poszły szkoły społeczne i prywatne. Resort uznał, że niepubliczne placówki należy potraktować jako prywatne biznesy, a skoro te płacą podatek, to dlaczego nie miałyby tego robić prywatne szkoły czy też przedszkola?

No właśnie, a jeśli szkoły prywatne i przedszkola, to dlaczego nie uczelnie publiczne? Jak powszechnie wiadomo, uniwersytety, politechniki i akademie szastają pieniędzmi, rozdają stypendia, a przecież owe środki można lepiej wykorzystać. Ministerstwo policzyło i z ustaw podatkowych wykreślono przepisy zwalniające szkoły wyższe z podatku.

Na tym nie koniec, rozochocony fiskus wyciągnął ręce w kierunku przedszkoli. Ministerstwo Finansów nie widzi szczególnych powodów wprowadzania wyjątków dla przedszkoli - ze stoickim spokojem informuje rzecznik resortu doktora Raczko. Jeśli te plany wejdą w życie, każde przedszkole za każdą złotówkę zysku zapłaci 19 procent podatku. Wszystko to przy aprobacie strażnika polskiej nauki, minister edukacji Krystyny Łybackiej.

Z nauki wyciągnąć się już nic nie da, trzeba poszukać gdzieś indziej. I znalazło się: rząd przygotował projekt nowelizacji ustawy o podatku od osób prawnych, który przewiduje obłożenie 19-procentowym podatkiem spółdzielni i TBS-ów. Znów kilka groszy wpadnie do budżetu, a to, że wzrosną czynsze? Tym niech się martwią inni.

Ministerstwo Finansów chce także opodatkować związki zawodowe, a ściślej

składki związkowców, choć te - dodajmy – i tak już są opodatkowane, bo odlicza je pracodawca od pensji pracownika; z jego zysku.

Ale to nie koniec listy nowych podatników; z ministerialnego spisu zwolnionych od podatku zniknęło bowiem aż... 18 punktów. Dołączą do nich najprawdopodobniej ochotnicza straż pożarna czy przywięzienne zakłady pracy. Tyle tylko, że ustawodawca zapomniał chyba o głównej misji zakładów... Zarabianie to dopiero drugi w kolejności cel, jaki stawiają sobie przywięzienne zakłady produkcyjne. Pierwszy i najważniejszy to resocjalizacja.

Ale skoro podatki mają płacić przedszkola, to dlaczego nie uderzyć w jeszcze słabszych, na przykład w niepełnosprawnych?. Lewicowy rząd Millera zamierza opodatkować dotacje, subwencje i dopłaty dla zakładów pracy chronionej, które przekazuje im Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. To dopiero początek, ministerstwo zapewne znajdzie coś, co na pewno można opodatkować. Może szpitale? Domy dziecka? Albo izby wytrzeźwień?

Co najdziwniejsze, wszystkich tych posunięć rząd nie nazywa nakładaniem podatków, a... porządkowaniem systemu.

Na wyższych podatkach sprawa się jednak nie kończy. Fiskus udoskonala też swoje struktury kontrolne, dając policji podatkowej uprawnienia godne tajnych służb rodem z państw totalitarnych: od poniedziałku inspektorów podatkowych

możemy znaleźć pod swoim łóżkiem, podsłuchujących nasze rozmowy, nagrywających na wideo, czy uzbrojonych po zęby w czasie rewizji naszych mieszkań. Uwaga też na rozmowy telefoniczne: wszak nie wiemy, czy osoba, z którą rozmawiamy nie jest konfidentem fiskusa... Wszystko w majestacie prawa i to bez zgody sądu...

O tym, jak „rodziły” się rządowe absurdalne podatkowe pomysły dotyczące uczelni ,szkół i przedszkoli, posłuchaj w relacji reportera RMF Tomasza Skorego, który przebył długą i krętą drogą od resortu do resortu, od rzecznika do rzecznika...

Kolejną ofiarą podatkowego szaleństwa mogą też paść organizacje pozarządowe, takie jak "Światowy Fundusz Na Rzecz Przyrody" czy "Centrum Edukacji Obywatelskiej Polska Białoruś". Ich los wisi na włosku.