"Świadczenia przyszłych i obecnych emerytów są bezpieczne" - zapewnia minister pracy i polityki społecznej. W ten sposób Jolanta Fedak odniosła się do informacji o dziurze w Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Jak wynika z prognozy ZUS w latach 2013-2017 na wypłatę emerytur zabraknie blisko 240 mld złotych.

REKLAMA

Tę gigantyczną dziurę rząd zamierza łatać pieniędzmi z budżetu państwa. Minister Fedak uspokaja, że od lat na nasze emerytury składają się środki ze składek oraz właśnie z budżetowych dotacji. Co więcej, prognoza przygotowana przez ZUS nie jest taka zła, bo skuteczność systemu emerytalnego wzrosła o 20 procent. Oznacza to, że mimo prawie 240-miliardowej dziury w Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, z budżetu dołożymy mniej niż w poprzednich latach.

Zarówno składki, jak i dotacja pokrywają bieżące dopłaty. Główną przyczyną tego długu jest to, że ktoś w 1999 roku nie wskazał źródła pokrycia środków, które kierowane są do Otwartych Funduszy Emerytalnych - tłumaczy Jolanta Fedak.

Jej zdaniem z roku na rok będzie jednak lepiej. W związku z tym minister pracy nie przewiduje w najbliższym czasie kolejnych reform. Może jednak nad zmianami warto się zastanowić, bo co z tego, że tym razem dziura w funduszu ubezpieczeń społecznych zostanie załatana, skoro powiększy się i tak już gigantyczna dziura budżetowa.