Benzyna będzie drożeć, ale wolniej. Uspokoiła się sytuacja, jest możliwa korekta ceny hurtowej w dół i w związku z tym właściciele stacji już nie będą mieli podstaw do tego, żeby ceny detaliczne tak znacząco rosły - mówi w Radiu RMF24 Urszula Cieślak, analityczka z biura BM Reflex.

REKLAMA

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio

Ceny paliw. Czy przed wakacjami zapłacimy jeszcze więcej?

Michał Zieliński, Radio RMF24: Na Białorusi jest najtańsze paliwo w Europie, a w Polsce jest ponad dwa razy drożej. I ceny rosną. Średnia cena benzyny "95" to 7,36 zł, oleju napędowego 7,33 zł. Moim gościem jest pani Urszula Cieślak z biura BM Reflex. Dzień dobry.

Urszula Cieślak: Dzień dobry, witam serdecznie.

Porównywałem sobie te ceny w Europie, pomijając Białoruś i Rosję. Wyraźnie taniej niż u nas jest na Węgrzech, 5,70 zł za litr, ale tamte ceny zarządziły władze. U nas ceny rosną. Na początku wojny w Ukrainie nawet było taniej na stacjach, poniżej 7 złotych w przypadku benzyny. Skąd się wzięły te podwyżki teraz?

Teraz jesteśmy na etapie sezonowej zmiany relacji ceny oleju napędowego do benzyny. Właśnie wkraczamy w ten moment, kiedy wraz z rozpoczęciem sezonu wiosenno-letniego, czyli tych wzmożonych wyjazdów i podróży, rośnie zapotrzebowanie na benzynę. Nieco maleje na destylaty, ponieważ jesteśmy po sezonie grzewczym, a to też wpływa na zapotrzebowanie ogólne, jeśli chodzi o oleje m.in. na olej napędowy, olej opałowy. Dzisiaj mamy do czynienia z sytuacją, kiedy będziemy potrzebować nieco więcej benzyny, bo jesteśmy już poza pandemią. Węc zwyczajowo, tak jak w poprzednich latach, ten szczyt konsumpcji benzyn będzie przypadał właśnie na miesiące letnie. I to jest ten podstawowy czynnik, który powoduje wzrost cen benzyn większy, niż zmiany cen oleju napędowego. Rzeczywiście drugi tydzień z rzędu drożeje benzyna, a tanieje olej napędowy i niewykluczone, że na naszym rynku jeszcze w przyszłym tygodniu taka tendencja może się utrzymać. Natomiast, to co najbardziej pozytywne, chyba już nie odnotujemy w przyszłym tygodniu wzrostu o 40 groszy na litrze, czy ponad 40 groszy na litrze, tak jak to mamy w kończącego się tygodnia.

Tylko mniej. Pani tak pociesza, że będzie drożeć, ale wolniej, tak?

Benzyna będzie drożeć wolniej, już może nie na wszystkich stacjach. Uspokoiła się sytuacja na rynku hurtowym, jest możliwa korekta ceny hurtowej w dół i w związku z tym właściciele stacji już nie będą mieli podstaw, czy powodów do tego, żeby ceny tak znacząco rosły. Rzeczywiście, te ostatnie dni to były bardzo gwałtowne podwyżki cen benzyny na rynku hurtowym, natomiast dzisiaj perspektywa na najbliższe dni powinna znieść część tych wzrostów z rynku hurtowego. Nwe dostawy paliw na stacje nie powinny być droższe, czyli cena detaliczna nie powinna w najbliższym czasie już tak znacząco rosnąć.

Znamy już wiosenną regułę, że wraz z rosnącą temperaturą rośnie cena benzyny, a oleju napędowego nie. A co będzie później, przed latem, czy też w lecie? Będzie drożej, kiedy przyjdzie czas wakacyjnych wyjazdów?

To będzie pewnie utrzymanie i kontynuacja tej tendencji. Natomiast nieco trudniej jest prognozować w tym roku sytuację w okresie wakacji. Na tę chwilę wszystko wskazuje na to, że już żadne obostrzenia nie będą obowiązywały, w związku z tym ruch turystyczny powinien być większy, ale oczywiście nie wszyscy będą mogli z tych wyjazdów korzystać. Wzrost cen paliw, inflacja, wzrost kosztów wycieczek, zarówno krajowych, jak i zagranicznych wyjazdów będzie wyższy niż w ubiegłym roku. Pytanie czy wszyscy, którzy w poprzednich latach wyjechali na taki wypoczynek, będą mogli pozwolić sobie na to w tym roku. A więc niewykluczone, że jeżeli mówimy o szczycie konsumpcji w okresie letnim, to z całą pewnością wzrost popytu na paliwa zanotujemy. Pytanie, jak duży to będzie wzrost popytu przy wysokich cenach paliw.

A co jeszcze, poza wojną w Ukrainie, może w najbliższym czasie wpływać na ceny paliw?

Obawy o recesję, ale to akurat działałoby korzystnie. Mamy nieco gorsze prognozy, jeśli chodzi o konsumpcję paliw, są obawy o to, że ten popyt może spadać, bo sytuacja ekonomiczna może się w najbliższych miesiącach pogorszyć. To powoduje, że te słabnące nastroje i perspektywy mogą obniżyć nam ceny paliw. Czy to jest wystarczające pocieszenie? Wolelibyśmy, żeby nie było recesji, żeby była sytuacja normalna, ale niestety ten poziom cen może powodować, że dojdzie w pewnym momencie do takiego naturalnego ograniczania konsumpcji na paliwa.

Jak chodzi o rynek światowy to mówi się sporo o tym, że europejskie embargo, do którego przygotowania na razie kuleją, ma wpływ na cenę ropy. Ale mówi się też o tym, że chińska polityka zero-covid na to wpływa. Czy powinniśmy kibicować w takim razie chińskim komunistom, żeby jak najdłużej utrzymywali lockdowny i hamowały chińską gospodarkę, która zużywa i importuje najwięcej ropy na świecie?

Pytanie tylko, czy te zamknięcia w Chinach nie będą odbijały się na innych dziedzinach gospodarki. Wydaje mi się, że nie powinniśmy sobie tego życzyć. Lepiej, gdyby już pandemii i zamknięć nie było, bo w pewnym momencie ta sytuacja pewnie będzie się normowała. Natomiast tak, rzeczywiście ostatnie dane pokazały, że popyt na ropę, jeśli chodzi o Chiny, zmalał w związku z tymi blokadami, a tam, jeżeli mówimy o zamknięciu, to już jest totalna blokada, totalny zakaz przemieszczania. To ograniczenie popytu ze względu na blokadę, prawdopodobnie mogłoby dotyczyć tylko Chin. W Europie, czy w innych krajach, w innych regionach świata, z takimi zamknięcia w najbliższym czasie nie będziemy mieć do czynienia. Aczkolwiek, tak jak słyszymy od ekspertów, jeszcze jesienią możemy borykać się z problemem pandemii i pojawia się pytanie, co będzie się działo wówczas. Ale myślę, że to jest perspektywa bardziej odległa. A wracając jeszcze do embarga na ropę rosyjską, to myślę, że tutaj jesteśmy na etapie, kiedy wszystkie kraje jednak szukają tych alternatyw dla surowca rosyjskiego i niezależnie czy tę decyzję znamy dzisiaj, czy nie, to trwają pewnie gorące negocjacje, jeśli chodzi o kontrakty na ropę na kolejne miesiące tak, żeby uniezależnić się od ropy rosyjskiej.