Na decyzji rządu o zerwaniu kontraktu na śmigłowce wielozadaniowe Caracal stracą polskie zakłady zbrojeniowe działające w branży lotniczej - twierdzi w rozmowie z RMF FM były wiceminister obrony w rządze PO-PSL Czesław Mroczek. Przypomnijmy, Ministerstwo Rozwoju poinformowało wczoraj o zerwaniu rozmów z francuskim Airbus Helicopters ws. kontraktu na zakup śmigłowców Caracal.

REKLAMA

Negocjacje umowy offsetowej rozpoczęły się 30 września 2015 roku po rozstrzygnięciu przez Ministerstwo Obrony Narodowej przetargu na dostawę śmigłowców wielozadaniowych dla polskiej armii. Teraz zostały zakończone, bo - jak podano - "kontrahent nie przedstawił oferty offsetowej zabezpieczającej w należyty sposób interes ekonomiczny i bezpieczeństwo państwa polskiego".

Rozbieżności w stanowiskach negocjacyjnych obu stron uniemożliwiają osiągnięcie kompromisu, w związku z czym dalsze prowadzenie rozmów jest bezprzedmiotowe - ogłosiło Ministerstwo Rozwoju w oświadczeniu.

Zdaniem byłego wiceszefa MON Czesława Mroczka, który odpowiadał za ten kontrakt za poprzedniego rządu, na decyzji obecnego gabinetu stracą polskie fabryki - wejście Airbusa do Polski było bowiem gwarancją pozyskania przez naszą branżę zbrojeniową nowych technologii. Część zakładów, specjalizująca się w remontach poradzieckich maszyn, mogła się przebranżowić, bo Francuzi gwarantowali przeniesienie do naszego kraju centrum serwisowego caracali.

Ten sprzęt poradziecki, który będzie "wychodził", jest obsługiwany przez te firmy. Jak on będzie wychodził, to będzie się kończyła praca dla tych firm. Wejście Airbusa było szansą dla tych firm państwowych, które nie mają własnego produktu, nie miały przyszłości - podkreślał Czesław Mroczek w rozmowie z dziennikarzem RMF FM Krzysztofem Zasadą.

Według byłego wiceministra, skorzystać będą zaś mogły zagraniczne koncerny, które mają zakłady w Polsce: włosko-brytyjska AugustaWestland z PZL Świdnik oraz amerykański Sikorsky Aircraft z PZL Mielec.


(edbie)