Nie będzie kompromisu w sprawie zmiany waluty przy odszkodowaniach dla polskich ofiar pracy przymusowej i niewolniczej z okresu III Rzeszy. Niemiecka Fundacja "Pamięć, Odpowiedzialność, Przyszłość" chce wypłacić pierwszą ratę odszkodowań w złotówkach, które w ubiegłym miesiącu zostały kupione w Niemczech. Polacy uważają, że pieniądze powinny trafić do Polski w markach, gdzie po bieżącym kursie zostałyby wymienione na złotówki.

REKLAMA

To spór, który może nie zakończyć się zbyt szybko. Niemcy twierdzą, że Polacy chcieli dostawać złotówki; strona polska uważa z kolei, że Niemcy wymienili marki na złotówki po tajemniczym i bardzo niekorzystnym kursie. Przedstawiciele niemieckiej Fundacji "Pamięć, Odpowiedzialność, Przyszłość" kategorycznie stwierdzają, że system wypłat pierwszej raty nie zostanie zmieniony. "Nie możemy zaakceptować reprezentowanego przez stronę polską stanowiska. Decyzję podejmujemy my. Polacy chcieli złotówki i otrzymają je, ale po jednolitym kursie" - powiedział w piątek w Berlinie przewodniczący zarządu niemieckiej fundacji Michael Jansen. Niemcy argumentują, że polska waluta została już kupiona i te pieniądze trzeba przelać osobom, którym należą się odszkodowania. Polacy odpowiadają, że wymiana całej kwoty było samowolną decyzją strony niemieckiej. Jensan twierdzi jednak, że polska fundacja na początku domagała się by to Niemcy wymienili marki na złotówki.

Zatem niewykluczone, że dojdzie do poważnego konfliktu. Bartosz Jałowiecki, szef fundacji "Polsko-Niemieckie Pojednanie" zapowiedział wczoraj w Berlinie, że być może sprawiedliwości będzie szukał w sądzie. Jednak następna transza odszkodowań dla stu tysięcy osób dotrze do Polski według starych zasad.

foto RMF

14:30