​Narodowy Bank Węgier podniósł stopę referencyjną do 0,90 proc., czyli o 30 punktów bazowych - podano w komunikacie po posiedzeniu Rady Pieniężnej.

REKLAMA

Rada Narodowego Banku Węgier podniosła na posiedzeniu stopę referencyjną z 0,60 proc. do 0,90 proc. Bez zmian pozostawiono jednodniową stopę depozytową na poziomie -0,05 proc.

To pierwsza podwyżka na Węgrzech od prawie 10 lat. W zeszłym roku bank centralny obniżył stopę referencyjną dwukrotnie: w czerwcu i w lipcu, za każdym razem o 15 punktów bazowych.

Rada zapowiada, że będzie kontynuować cykl podwyżek stóp procentowych do czasu trwałej stabilizacji inflacji na poziomie celu baku centralnego (między 2 a 4 proc.). Jednocześnie bank centralny podtrzymuje program skupu rządowych papierów wartościowych na rynku wtórnym.

Decyzja banku Węgier ma związek z inflacją, która jest najwyższa w Europie i przebiła 5 proc. Eksperci wskazują jednak, że nie na wszystko bank centralny ma wpływ. Analityk TakarékBanku Gergely Suppan w rozmowie z Index.hu wskazuje, że spory udział w inflacji mają drożejące wyroby tytoniowe. Ceny ich skoczyły w wyniku podniesienia akcyzy.

Prezes Narodowego Banku Węgier György Matolcsy dmucha jednak na zimne. W ostatnich dniach skrytykował projekt budżetu na 2022 rok, który zakłada deficyt sektora finansów publicznych na poziomie 5,9 proc. PKB. Jego zdaniem decyzja ta wiąże się z "istotnymi zagrożeniami dla funkcjonowania węgierskiej gospodarki", bo rząd nie bierze pod uwagę jak takie wysokie wydatki wpłyną na inflację. Według niego deficyt powinien wynosić "do 3-3,4 proc. PKB".

To nie koniec podwyżek w regionie. Rynek oczekuje, że jutro Narodowy Bank Czech podniesie stopę referencyjną z 0,25 proc. do 0,50 proc.

W Polsce na razie zmian na horyzoncie nie widać. Po dość ostrożnych komunikatach w maju, w czerwcu prezes NBP Adam Glapiński powiedział, że RPP nie zamierza się spieszyć z podwyżkami stóp. Przekonuje, że wyższa inflacja w Polsce jest przejściowa i ma związek z efektami bazy oraz kwestiami niezależnymi od banku, takimi jak podwyżka cen administrowanych (m.in. powtarzające się co konferencje podwyżki cen śmieci), drożejąca energia oraz benzyna.