Zwolennik islamskiego Hamasu zmarł z powodu ran odniesionych w starciach z policją Autonomii Palestyńskiej, która otoczyła kordonem dom duchowego przywódcy Hamasu - szejka Ahmeda Jasina. Tłum zwolenników tej bojówki usiłował nie pozwolić policji na zamknięcie Jasina w areszcie domowym, ale po kilku próbach stróże prawa dopięli swego.

REKLAMA

Jasin jest najwyższym rangą przywódcą, którego władze Autonomii ukarały w związku z falą zamachów w izraelskich miastach, w których zginęło 25 obywateli Izraela. Po tych atakach władze izraelskie oraz Stany Zjednoczone zażądały od lidera Autonomii - Jasera Arafata, powstrzymania terrorystów. W ciągu ostatnich dni policja palestyńska aresztowała ponad 13 bojówkarzy. Izrael uznał to jednak za niewystarczające, a palestyńskie ugrupowania w Syrii ostrzegają Arafata, że próba zatrzymania islamistów doprowadzić może do wojny domowej w Autonomii. Natomiast sam Jasin, oświadczył, że Hamas nie przerwie ataków. „Rozumiemy presję, pod jaką znalazła się Autonomia Palestyńska. Na władze Autonomii naciskają Amerykanie i Izraelczycy. Ale nie poddamy się i będziemy kontynuować naszą walkę.” - mówił Jasin. Jakby w odpowiedzi na jego słowa, armia izraelska zajęła pozycje w pobliżu biur Arafata w mieście Ramallah na Zachodnim Brzegu. Posłuchaj relacji naszego specjalnego wysłannika do Autonomii Palestyńskiej Piotra Salaka:

Foto: RMF

06:00