We włoskich barach coraz popularniejsza jest... antykryzysowa kawa. W reakcji na spadek sprzedaży i rosnące ceny niektóre kawiarnie oferują małą czarną za połowę ceny, czyli za 50 centów. W tych lokalach od razu liczba klientów zwiększyła się nawet kilka razy.

REKLAMA

Zobacz również:

Właściciele barów odnotowali, że wraz z pogłębianiem się kryzysu tracą nawet stałych klientów, którzy przez lata mieli zwyczaj zaczynać u nich dzień od filiżanki espresso lub cappuccino. Również i to stało się dla niektórych luksusem, z którego zaczęli rezygnować na rzecz kawy parzonej w domu lub w miejscu pracy.

W największych miastach, zwłaszcza w centrum, cena filiżanki kawy sięga 1,50 euro, a niekiedy wynosi jeszcze więcej.

W Weronie wszystko się zaczęło

Pierwszy na pomysł obniżenia ceny kawy z 1 euro do 50 centów wpadł właściciel baru w centrum Werony, Frank Sambo. To nie promocja, ale prawdziwa stała obniżka, która ma pomóc obu stronom - zarówno lokalowi tracącemu klientów, jak i im samym. Ludzie natychmiast powrócili do położonej koło Areny kawiarni "Come Sinatra". Zauważono tam przy okazji, że jeden odruch solidarności stanowi impuls dla następnego. Wiele osób zamiast wziąć resztę, zostawia 50 centów na tak zwaną "zawieszoną kawę", czyli dla kogoś, kto nie będzie miał na nią pieniędzy.

Ceny obniżono też w wielu innych barach we Włoszech, a pomysł "antykryzysowej filiżanki" szerzy się coraz bardziej przede wszystkim dlatego, że tam, gdzie jest oferowana za pół euro, zawsze są tłumy. Tak jest między innymi w Campobasso na południu kraju oraz w Treviso, a także w Reggio Emilia na północy. Właściciel baru w tym mieście powiedział lokalnemu dziennikowi, że jeszcze niedawno nie miał prawie klientów, bo odstraszała ich cena. Odkąd obniżył ją o połowę, zawsze ustawia się do niego długa kolejka.