W nowym systemie emerytalnym świadczenia mogą być niższe nawet o połowę niż obecnie - informuje "Gazeta Wyborcza". Skończą się dotacje państwa i liczyć się będą tylko nasze składki. Z tego powodu więcej osób będzie żyć na skraju biedy.

Dziś najniższe świadczenie z ZUS - 635 zł na rękę - dostaje ponad 400 tys. emerytów i rencistów. To tylko o blisko 300 zł więcej niż minimum egzystencji szacowane przez Instytut Pracy i Spraw Socjalnych.

Z raportu byłej wiceminister pracy Agnieszki Chłoń-Domińczak i Pawła Strzeleckiego z SGH wynika, że emerytura minimalna stanowi dziś 22 proc. przeciętnego wynagrodzenia.

Jeśli taka relacja pensja - emerytura utrzyma się w przyszłości, to za 30 lat najniższe świadczenie będzie pobierać aż 41 proc. kobiet i 3 proc. mężczyzn. A to i tak wariant optymistyczny.

W wariancie pesymistycznym emerytura minimalna będzie tak niska, że osoby ją pobierające będą żyć jeszcze biedniej. Już za 14 lat może to być tylko 13 proc. średniego wynagrodzenia.

Najbardziej narażone na życie w biedzie za najniższe świadczenie z ZUS będą kobiety. Pracują o pięć lat krócej od mężczyzn, mają niższe wynagrodzenie (według Eurostatu o 10 proc.) i tracą na przerwach na wychowywanie dzieci.

Jedyne wyjście to zrównanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn - uważają autorzy raportu.