Od kilku lat banki stopniowo podnosiły wysokość wkładu własnego, który obowiązkowo musiał posiadać każdy klient zaciągający kredyt hipoteczny. W ten sposób ograniczano liczbę kredytobiorców, którzy mogliby mieć w przyszłości problemy z regularną spłatą hipoteki. Obecnie dodatkowo zaostrzono politykę kredytową w większości banków, co wpłynęło na wysokość wymaganego wkładu własnego. Ile oszczędności powinno się posiadać, by kupić własne mieszkanie?

Wkład własny 10 proc. to za mało

Przed pandemią w niektórych bankach możliwe było znalezienie kredytów hipotecznych z wkładem własnym sięgającym jedynie 10 proc. wartości nieruchomości. Takie kredyty były dostępne warunkowo, jedynie dla klientów, którzy zdecydowali się na ubezpieczenie z tytułu niskiego wkładu własnego. Ubezpieczenie wpływało na podniesienie marży kredytu na okres do chwili obniżenia współczynnika LTV do 80 proc. Po tym czasie marża była zmniejszana, dzięki czemu wysokość rat kredytu oraz łączna suma odsetek malały.

Pandemia sprawiła, że na całym świecie pojawił się kryzys gospodarczy. Wiele osób straciło pracę lub część dochodów. Dla banków był to sygnał, by zaostrzyć politykę kredytową. W wielu z nich zwiększono wymagania dotyczące minimalnego wkładu własnego. Kredytobiorcy muszą być przygotowani do wniesienia wkładu w wysokości nawet 30 proc., gdyż w przeciwnym razie stracą szansę na uzyskanie kredytu na zakup mieszkania. W przypadku, gdy klient banku posiada zbyt mało oszczędności, może zaciągnąć pożyczkę z oferty takiej jak https://banksecrets.dk. Dzięki niej wpłaci się brakujący depozyt, jednak obniży się jednocześnie zdolność kredytową.

Jak kupić mieszkanie bez dodatkowego wkładu własnego?

Zakup mieszkania jest możliwy, nawet gdy posiada się niezbyt wysoką sumę oszczędności. Klienci banków w takiej sytuacji mogą zdecydować się na nieruchomość sprzedawaną po nieco niższej cenie niż średnia rynkowa. W takim przypadku często można liczyć na to, że współczynnik LTV będzie korzystny, co umożliwi zaciągnięcie kredytu hipotecznego bez zbierania dodatkowego wkładu własnego. Takie rozwiązanie ma jednak jedną poważną wadę. Liczba mieszkań do kupienia jest ograniczona, a najtańsze nieruchomosci zwykle sprzedają się z dnia na dzień. Część z nich jest oferowana wyłącznie klientom gotówkowym, gdyż niska cena najczęściej ma na celu doprowadzenie do jak najszybszej sprzedaży lokalu.

Jeżeli nie ma się możliwości zbierania wkładu na zakup mieszkania przez kolejne miesiące, można  probować uzyskać kredyt hipoteczny, składając wnioski w ograniczonej liczbie placówek. Część banków w czasie pandemii wprowadziło jedynie niewielkie wymagania dodatkowe wobec klientów, umożliwiając im zaciągnięcie kredytu z depozytem o 20 proc. wartości nieruchomości. Decydując się na takie rozwiązanie, powinno się liczyć z wyższą marżą kredytu.

Kredyty w pandemii wciąż dostępne

Koronawirus negatywnie wpłynął na kondycję finansową banków, jednak żaden z nich nie zdecydował się na zupełne ograniczenie przyznawania kredytów hipotecznych. Wstrzymanie kredytów nie jest przewidywane również w kolejnych miesiącach. Osoby zainteresowane kupnem mieszkania powinny być jednak przygotowane na wniesienie wyższego wkładu własnego. Banki mogą przeprowadzić także dodatkową weryfikację źródła dochodów, obniżając nieco zdolność kredytową klientów zatrudnionych w branżach najbardziej dotkniętych kryzysem wywołanym pandemią (np. turystyka, gastronomia). Bank ponadto może nie uznać części dochodów osiąganych ze źródeł dodatkowych na podstawie umowy zlecenie lub umowy o dzieło. Takie ograniczenia mogą potrwać jeszcze przez wiele miesięcy, jednak z pewnością banki później zdecydują się na poluzowanie polityki udzielania kredytów hipotecznych.