UE: Wieczorem antykryzysowy szczyt UE i eurolandu

Środa, 26 października 2011 (07:07)

Wieczorem w Brukseli odbędzie się drugi, po niedzielnym, szczyt, na którym strefa euro ma uzgadniać pakiet antykryzysowy. W miniony weekend kraje strefy euro osiągnęły znaczny postęp w sprawie pakietu, który ma uspokoić rynki finansowe.

Nie wiadomo, jak długo potrwa szczyt i czym się zakończy. W Brukseli mówi się nieoficjalnie, że będą kolejne szczyty. Polskę będzie reprezentował premier Donald Tusk, ale tylko przez chwilę. Najważniejsze dla Europy decyzje będą podejmowane bez naszego udziału, w ścisłym gronie 17 krajów, należących do eurostrefy.

Szczyt strefy euro poprzedzi Rada Europejska, czyli szczyt wszystkich 27 przywódców. Posiedzenie Rady wymusili w niedzielę premierzy Wielkiej Brytanii i Polski. Argumentowali, że chociażby kwestia rekapitalizacji banków - jeden z elementów pakietu - musi być podjęta przez całą Unię Europejską.

Wielka Brytania, która nie przyjęła euro, nie jest tak zagrożona kryzysem jak inne kraje Unii. Jednak jeśli reszta Europy poniesie klęskę, odbije się to także na brytyjskiej gospodarce. Z racji swoich zobowiązań Wielka Brytania dokłada się do Międzynarodowego Funduszu Walutowego, który zasila pakiety ratunkowe dla zagrożonych kryzysem państw członkowskich Unii.

Eurogrupa wstępnie zgodziła się w niedzielę, że trzeba "znacznie" podnieść wkład banków w program ratunkowy dla Grecji. Straty posiadaczy greckich obligacji mogą sięgnąć nawet 50-60 procent. Takie są wnioski raportu na temat spłacalności greckiego długu, przygotowanego przez ekspertów tak zwanej trojki, czyli EBC, MFW i Komisji Europejskiej. Zgodnie z tym raportem bankowi wierzyciele Grecji powinni zaakceptować stratę przynajmniej połowy wartości greckich obligacji, żeby uniknąć konieczności znacznego zwiększenia drugiego pakietu pomocy dla Grecji.

Najbardziej zagrożone greckim kryzysem są w tej chwili Włochy. Strefa euro rozważa nawet możliwość udzielenia Włochom pomocy z Europejskiego Funduszu Stabilizacji Finansowej, tak by zmniejszyć odsetki, jakie Rzym musi płacić za swe obligacje. Obecnie włoskie obligacje są oprocentowane na blisko 6 procent, zaś zadłużenie kraju przekracza 1,9 bilionów euro.

Artykuł pochodzi z kategorii: Ekonomia

Katarzyna Szymańska-Borginon

Bogdan Frymorgen

RMF FM/PAP