8 miliardów złotych - o tyle wzrosło zadłużenie naszego państwa w ciągu zaledwie tygodnia. Można to zobaczyć na własne oczy na liczniku długu publicznego, który tydzień temu na skrzyżowaniu Alei Jerozolimskich i ul. Marszałkowskiej ustawił prof. Leszek Balcerowicz.

Sposobem na rozbrojenie tej tykającej bomby są reformy. Jednak nasz naczelny saper państwowej kasy, minister finansów Jacek Rostowski jakoś się do nich nie spieszy. Chętniej mówi teraz o in vitro i aborcji niż o ratowaniu budżetu. W efekcie o godz. 9 rano licznik długu pokazywał 732 mld 80 mln zł. Ta kwota z każdą minutą rośnie o około 150 tys. zł.

Rośnie także kwota długu publicznego przypadająca na każdego z nas. Tydzień temu było to 19 013 zł, a dziś 19 218 zł. Ktoś przez siedem dni zabrał każdemu z nas ponad 200 zł. Teraz sami zgadnijcie kto!