W ramach posiedzenia posłowie z komisji skarbu odwiedzili Wytwórnię Wódek Koneser. Na zakończenie wizyty gospodarze podarowali posłom po 4 półlitrowe butelki. Nie z wodą. Chętnych naturalnie nie brakowało...

Posiedzenie było zaplanowane wcześniej, bo i sytuacja w branży jest skomplikowana. Pierwotnie posłowie mieli pojechać do Białegostoku, ale że wpłynęło zaproszenie od prezesa Konesera, zmienili plany. Czy dylematy prywatyzacji sektora spirytusowego musiały być roztrząsane poza sejmem, w dodatku w miejscu, którego to może dotyczyć?

Dlaczego z tego nie skorzystać, można w ten sposób zaoszczędzić – tłumaczył szef komisji, Kaziemierz Marcinkiewicz z PiS. Dodał, że on suweniru na pożegnanie nie wziął: Ja alkoholu za kołnierz nie wylewam, ale stać mnie na to, żeby iść do sklepu i kupić alkohol.

Za to kolega z komisji i partii, Marek Suski, chętnie przyjął prezent: Nie wiem, dlaczego miałbym nie wziąć, jak wszyscy wzięli. A poza tym nie wypada odmawiać: Jak się jest z wizytą w szkółce leśnej, to na przykład dają drzewko do zasadzenia. Dostałem i zasadziłem.

W tym wypadku jest jednak subtelna różnica. W Sejmie komentarze są jednoznaczne – takie zachowanie było niestosowne, czasami trzeba umieć powiedzieć „pas”: Jeżeli pojechali w takiej sprawie, to nie powinni przyjmować żadnych upominków. Brak wyobraźni.