Nowy podatek paliwowy? Kierowcy go nie odczują - zapewniają dwie państwowe spółki

Środa, 7 marca 2018 (12:56)
Aktualizacja: Środa, 7 marca 2018 (13:19)

Kierowcy nie odczują wprowadzenia nowego podatku paliwowego - zgodnie obiecują państwowe spółki Orlen i Lotos. We wtorek Ministerstwo Energii ogłosiło pomysł wprowadzenia tak zwanej opłaty emisyjnej. Chodzi o osiem groszy plus VAT za litr paliwa.

Zebrane w ten sposób pieniądze mają trafić na promowanie ekologicznych samochodów. Według przedstawicieli Orlenu i Lotosu kierowcy nie odczują zmian na gorsze w portfelach, bo całą opłatę wezmą na siebie obie te spółki.

Teraz w cenie litra paliwa marża wynosi około 20 groszy. Orlen i Lotos przekonują, że mogą ten swój zysk zmniejszyć o połowę. Ta opłata jest tak marginalna, że mamy odwagę wziąć ją na siebie - stwierdził szef Lotosu Marcin Jastrzębski.

"Dbałość o środowisko jest obowiązkiem nas wszystkich" - podkreśla z kolei Orlen w  oświadczeniu.

Skoro nowego podatku - tak zwanej opłaty emisyjnej - nie zapłacą kierowcy - bo zapłacą go właściciele Orlenu i Lotosu, w rzeczywistości będzie to Skarb Państwa.

Dołożą się do niego również inwestorzy giełdowi, którzy kupili akcje obu spółek.

PO: Ceny pójdą w górę

PKN Orlen podkreśla, że "opłata emisyjna może mieć realny wpływ na poprawę środowiska naturalnego w Polsce poprzez realizację projektów prośrodowiskowych, jak również ograniczających emisję przez rozwój elektromobilności i użytkowania paliw alternatywnych". Spółka zaznaczyła przy tym, że z punktu widzenia możliwości wykorzystania środków z Funduszu Niskoemisyjnego Transportu (FNT), jako producent paliw, może ona aplikować o finansowanie projektów mieszczących się w zakresie zdefiniowanym przez Fundusz.

Głównym celem projektowanej przez Ministerstwo Energii nowelizacji jest utworzenie FNT, z którego środki mają wspierać rozwój rynku i infrastruktury paliw alternatywnych w transporcie, w tym m.in. energii elektrycznej, CNG, LNG, wodoru. Zgodnie z projektem do FNT miałoby trafić 15 proc. wspływów z opłaty emisyjnej, 85 proc. trafiałoby do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki.

Obowiązek zapłaty opłaty emisyjnej ciążyłby na producencie albo importerze paliw silnikowych lub na podmiocie dokonującym nabycia wewnątrzwspólnotowego. Projekt nowelizacji 2 marca został przyjęty przez Stały Komitet Rady Ministrów. W Ocenie Skutków Regulacji wspomniano, że w 2019 r. rząd planuje dzięki całej nowelizacji zebrać 1,7 mld zł, z czego do FNT trafi 340 mln zł; w ciągu 10 lat przychody FNT mają wynieść 6,75 mld zł.

Według resortu energii obłożenie paliw silnikowych opłatą emisyjną nie powinno skutkować bezpośrednim wzrostem cen paliw dla klientów detalicznych. Z kolei według PO, opłata ta spowoduje m.in. wzrost cen wszystkich artykułów spożywczych.

(ug)  

Artykuł pochodzi z kategorii: Ekonomia

Krzysztof Berenda