Najwyższa Izba Kontroli ostro krytykuje Komisję Nadzoru Finansowego oraz Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów za zaniedbanie sprawy frankowiczów. Jak wylicza w najnowszym raporcie pokontrolnym - od 2005 roku popełniono szereg błędów, przez które nie udało się ochronić klientów przed nieuczciwością banków i drożejącymi szybko kredytami.

Banknoty stufrankowe /Michał Walczak /PAP

Według NIK-u instytucje państwowe, które powinny zadbać o interes konsumentów nie pomogły w prawidłowym egzekwowaniu ich praw. Reagowały zbyt późno, lub nie reagowały wcale, gdy banki te prawa łamały. KNF i UOKiK - nawet jeśli już wykryły takie praktyki - nie miały narzędzi do szybkiego ukrócenia procederu. Musiały wnieść sprawę do sądu, a to oznaczało długotrwałe postępowanie, które nie blokowało nieuczciwych działań banków. Dopiero w 2016 roku przyznano im kompetencje, które pozwalały na szybszą walkę.

NIK ocenia, że system ochrony konsumentów był po prostu zbyt słaby. To zarzut zarówno w stronę wspomnianych instytucji, jak i rządzących, którzy przez lata nie dali im do rąk skutecznej broni.

W efekcie słabości systemu ochrony konsumentów banki uzyskały korzyści, wynikające ze stosowania niedozwolonych postanowień umownych. Jednocześnie, z nielicznymi wyjątkami, nie poniosły kar pieniężnych z tego tytułu, a ciężar i ryzyka związane z odzyskaniem tych kwot został przeniesiony na kredytobiorców - komentuje prezes NIK, Krzysztof Kwiatkowski. Państwo nadal nie wspiera dostatecznie kredytobiorców w dochodzeniu ich praw. Problem ten powinien zostać rozwiązany w drodze ustawowej - dodaje. 

(mn)