Kontynuacja odbicia w Europie, odliczanie do wystąpienia Bernanke

Wtorek, 23 sierpnia 2011 (10:58)

Na początku poniedziałkowych notowań na Wall Street wyraźnie przeważali kupujący, jednak ostatecznie indeksy finiszowały na znikomych plusach. Indeks S&P 500 zyskał zaledwie 0,03 proc. i pozostaje w okolicach 1125 punktów. Średnia Dowa zwyżkowała o 0,3 proc. do 10 855 punktów, a indeks Nasdaq zyskał 0,15 proc. i sytuuje się na poziomie 2345 punktów.

Tydzień nie obfituje w ważne odczyty makro z USA, a do rangi najważniejszego wydarzenia tego tygodnia urasta piątkowe wystąpienie Bena Bernanke w Jackson Hole. Wielu uczestników rynku liczy, że z ust szefa Fed padną deklaracje dotyczące uruchomienia QE 3. Taki scenariusz jest jednak wątpliwy - po pierwsze nie występują obecnie zagrożenia deflacyjne, które rok temu były jedną z głównych przesłanek uruchomienia drugiej rundy programu skupu aktywów. Po drugie Fed dysponuje również innymi narzędziami wspierania gospodarki. Wydaje się, że szef Rezerwy Federalnej skupi się na wytłumaczeniu słabości największej światowej gospodarki i będzie uzasadniał zobowiązanie do utrzymania kosztu pieniądza na poziomie bliskim zera przez kolejne dwa lata zadeklarowane w komunikacie po ostatnim posiedzeniu FOMC. Dziś, podobnie jak wczoraj indeksy najprawdopodobniej będą wzrastać po zdecydowanych wyprzedażach z końca ubiegłego tygodnia, a inwestorzy będą już powoli czekać na przemówienie Bernanke. W notowaniach amerykańskich indeksów kluczowymi wsparciami są dołki ustanowione kilkanaście sesji temu, w przypadku indeksu S&P 500 usytuowane jest ono w okolicach 1100 punktów.

ECB w ubiegłym tygodniu skupił obligacje za sumę 14,3 miliarda euro, prawdopodobnie w pierwszym rzędzie były to papiery dłużne Włoch i Hiszpanii. To około dwie trzecie sumy, którą przeznaczył na ten cel tydzień wcześniej. W rezultacie rentowności 10 - latek obu państw utrzymują się pod poziomem 5 proc., ale warto zwrócić uwagę, że spadkom rentowności nie towarzyszy tak wyraźny spadek CDS na dług obu państw.

Prawdziwy test skuteczności podjętych działań przyniosą kolejne tygodnie - tylko we wrześniu zapadają papiery dłużne Włoch warte (uwzględniając również płatności kuponowe) ponad 70 milionów euro. Dziś rano poznaliśmy odczyty indeksów PMI dla Eurolandu, jak również wiodących europejskich gospodarek. Wskaźnik dla niemieckiego sektora przemysłowego wbrew konsensusowi zakładającemu spadek do 50,6 punktów utrzymał się na poziomie 52 punktów, natomiast analogiczny indeks dla francuskiego przemysłu spadł pod graniczną wartość 50 punktów oznaczającą regres w sektorze i wyniósł 49,3 punktów. To najgorszy odczyt od połowy 2009 roku. Indeks PMI dla przemysłu całego Eurolandu również osunął się pod poziom 50 punktów, przybrał jednak wartość powyżej oczekiwań uczestników rynku - na poziomie 49,7 punktów. Lepszy od szacunków odczyt wskaźnika dla najważniejszej europejskiej gospodarki wyraźnie wspiera notowania na frankfurckiej giełdzie, jak również winduje kurs eurodolara.

Po pierwszej godzinie handlu DAX rósł o 2,5 proc. i powracał ponad poziom 5600 punktów. Podobną skalę wyżki notował tez CAC 40, który wzrastał doi 3130 punktów. Ponad 1- proc. wzrosty miały miejsce na pozostałych ważnych parkietach Starego Kontynentu. Przed południem zostanie również opublikowany indeks ZEW, konsensus zakłada spadek z -15,1 do -26 punktów, czyli do poziomu najniższego od początku 2009 roku, ale biorąc pod uwagę ostatnie słabe dane i gwałtowne pogorszenie sentymentu istnieje groźba, ze wskaźnik oddający oczekiwania specjalistów wobec koniunktury w Niemczech przybierze jeszcze niższą wartość.

Sporządził:

Bartosz Sawicki

Departament Analiz

Artykuł pochodzi z kategorii: Ekonomia