Kontrowersje wokół prywatyzacji Polskich Kolei Linowych

Wtorek, 3 września 2013 (16:30)
Aktualizacja: Wtorek, 3 września 2013 (19:43)

Zawiesić prywatyzację PKL - taki apel jaki trafił na biurko prezesa PKP Jakuba Karnowskiego. Kolejki, w tym ta najsłynniejsza na Kasprowy Wierch, mają zostać sprzedane w ciągu tygodnia. Dopiero po podpisaniu ostatecznej umowy na konta PKP SA trafi 215 mln zł.

Główny argument przeciwko prywatyzacji brzmi: kolejki kupuje spółka, w której samorządy mają tylko symboliczny udział. Reszta należy do funduszu zarejestrowanego w raju podatkowym. Według posła Solidarnej Polski Arkadiusza Mularczyka, który napisał pismo do prezesa PKP, a wcześniej złożył wniosek do prokuratury, polskie kolejki kupuje zagraniczna firma. Oznacza to, że powinna mieć na to odpowiednią zgodę z MSW. 

Łukasz Chmielowski przedstawiciel Zakopanego w zarządzie Polskich Kolei Górskich uważa, że interesy samorządu w spółce są dobrze chronione. Uprawnienia samorządów nie zależą od liczby posiadanych akcji - mówi  w rozmowie z reporterem RMF FM. Zależą od tego co zapisano w statucie i w umowie spółki. Samorządy zyskały tam specjalne uprawnienia. Bez ich zgody nie można sprzedać, podzielić, ani nawet zmienić siedziby spółki. Według Chmielowskiego, nietrafiony jest także argument o konieczności uzyskania zgody na sprzedaż kolejek obcemu inwestorowi. Transakcja ta polega na nabywaniu udziałów, a ściślej mówiąc akcji, a nie nabywaniu nieruchomości. I pan poseł jako prawnik wydaje mi się że powinien to wiedzieć - dodaje Chmielowski.

W maju PKP sprzedały Polskie Koleje Linowe. Zanim transakcja mogła zostać sfinalizowana, sprzedaż udziałów PKL musiał zaakceptować Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. W połowie sierpnia UOKiK zgodził się na transakcję. 

Prywatyzacja pod znakiem kontrowersji

Prywatyzacja Polskich Kolei Linowych budzi duże emocje. W ubiegłym tygodniu śledztwo w sprawie nieprawidłowości w tej sprawie wszczęła Prokuratura Okręgowa w Krakowie. To już trzecie zawiadomienie dotyczące prywatyzacji PKL. Przeciwnikom sprzedaży PKL Polskim Kolejom Górskim nie podoba się to, że w całym procesie uczestniczy fundusz inwestycyjny Mid Europe Partners. Ich zdaniem może to spowodować, że interesy Skarbu Państwa nie zostały odpowiednio zabezpieczone.

Chociaż PKG założyły podhalańskie samorządy: miasto Zakopane oraz gminy Bukowina Tatrzańska, Kościelisko i Poronin, to jej większościowym akcjonariuszem będzie Mid Europa Partners. Fundusz w momencie finalizacji transakcji obejmie ponad 98 proc. akcji spółki. Reszta akcji trafi do samorządów, które ją powołały.

Władze gmin, które założyły PKG, oraz przedstawiciele Mid Europa Partners podkreślają, że podział akcji PKG odzwierciedla zaangażowanie kapitałowe w kupno Polskich Kolei Linowych. Jednak nie oddaje praw poszczególnych akcjonariuszy. Bez zgody gmin założycieli - niezależne od liczby posiadanych przez nie akcji - nie można będzie np. sprzedać całej ani części spółki lub jej aktywów, podzielić czy zlikwidować PKG lub zmienić siedziby firmy. Fundusz nie ukrywa, że za kilka lat będzie chciał wyjść z inwestycji z zyskiem. Wtedy samorządy będą miały prawo pierwokupu akcji PKG.

Artykuł pochodzi z kategorii: Ekonomia

RMF FM/PAP