Fundusz Odbudowy i Krajowy Plan Odbudowy - w czym rzecz?

Sobota, 1 maja (15:33)

Im dłużej trwa dyskusja o pozyskaniu unijnych środków, tym częściej jej uczestnicy mylą podstawowe w niej pojęcia. Świadomie albo z nieudolności wprowadzają chaos w stosunkowo prostą materię. Wyjaśnijmy podstawy, zanim pomieszają w głowach wszystkim pozostałym.

Dwa osobne dokumenty

Główna przyczyna nieporozumień w rozmowie o Krajowym Planie Odbudowy i ratyfikacji unijnego Funduszu Odbudowy, to notoryczne mylenie jednego z drugim. Że nie jest to to samo najprościej można się przekonać porównując treść projektu Krajowego Planu Odbudowy z projektem ustawy o ratyfikacji Funduszu Odbudowy, jak nazywana jest decyzja ws. zwiększenia zasobów własnych UE.

Pierwszy - KPO - to dokument blisko 500-stronicowy, drugi to w zasadzie jedno zdanie o tym, że Sejm wyraża zgodę na ratyfikowanie przez prezydenta decyzji UE... po czym następuje szereg słabo zrozumiałych sygnatur.

Ratyfikacja Funduszu Odbudowy

Przyjęcie unijnych środków z Funduszu Odbudowy wymaga takiej właśnie, jednozdaniowej zgody, wyrażonej przez parlament. Właśnie to i tylko to ma nastąpić w najbliższy wtorek. Łączenie zaplanowanej na 4 maja decyzji z drugim z dokumentów, Krajowym Planem Odbudowy nie ma uzasadnienia formalnego i jest jedynie polityką.

Rząd wybrał do wyrażenia zgody ws. Funduszu Odbudowy procedurę ustawową, a nie - jak chce część opozycji - tzw. dużą ratyfikację, uchwalaną albo dwiema trzecimi głosów, albo w referendum.

Przygotowanie KPO

Przygotowanie i przekazanie Komisji Europejskiej liczącego dziś ok. 500 stron Krajowego Planu Odbudowy jest warunkiem skorzystania z Funduszu Odbudowy.

KPO opisuje sposób rozdysponowania środków, jakie Polska otrzyma z Funduszu Odbudowy, kiedy ten zostanie już przyjęty. Rząd zdecydował, że zasady wydawania unijnych pieniędzy przygotuje z pominięciem Sejmu i Senatu, wyłącznie w trybie konsultacji, których częścią było np. nieformalne, zawarte parę dni temu porozumienie z Lewicą.

Komisja Europejska przedłużyła o dwa tygodnie wyznaczony wcześniej na 30 kwietnia termin dostarczenia Krajowego Planu Odbudowy, Polska przekazała jej więc dokument wstępny, nieostateczny. Taki, który rząd wciąż może zmienić.

Kluczowy 4 maja

Kiedy wiadomo już, że istnieją dwa związane ze sprawą dokumenty, warto uświadomić sobie jaka jest ich wzajemna zależność i na czym polega kluczowe znaczenie decyzji, zaplanowanej przez Sejm na wtorek.

Według  planu rządu Sejm zgodzi się na ratyfikację Funduszu Odbudowy, czyli na przyjęcie od UE ok. 770 mld złotych. Dzięki jednak przedłużeniu przez KE czasu na ostateczne opisanie sposobu ich wydawania (w KPO) - będzie mógł planować dysponowanie tymi pieniędzmi w sposób niekontrolowany już przez nikogo w kraju.

Właśnie dlatego chcąca tego uniknąć opozycja uporczywie miesza sprawę ratyfikacji Funduszu Odbudowy z Krajowym Planem Odbudowy, a rządzący równie stanowczo te dwie sprawy rozdzielają. 

Kto chce czego i dlaczego

Opozycja chciałaby najpierw ostatecznego uzgodnienia KPO, a dopiero później decydowania ws. ratyfikacji Funduszu Odbudowy, rząd zmierza zaś do ratyfikacji Funduszu, a dopiero później ustalenia zasad wydawania zapisanych w nim środków. Oczywiście bez udziału Sejmu i Senatu, który zresztą po ratyfikacji Funduszu Odbudowy i tak nie miałby już znaczenia.

Zaplanowana na 4 maja próba sił zapowiada się na dość poważną wojnę nerwów. Paradoksem sporu o ratyfikację Funduszu Odbudowy jest bowiem to, że właściwie wszyscy jego uczestnicy liczą na zawarte w nim gigantyczne środki, a jednak spór jest jak najbardziej realny.

Artykuł pochodzi z kategorii: Ekonomia

Tomasz Skory

Sara Bounaoui