Czy Slobodan Miloszević trafi do Hagi?

Środa, 4 kwietnia 2001 (23:55)

Nie ma na razie ostatecznej odpowiedzi na to pytanie. Prokuratorzy trybunału do spraw zbrodni wojennych w byłej Jugosławii domagają się natychmiastowej ekstradycji byłego dyktatora. Władze w Belgradzie nie zgadzają się na to. Prominentni politycy serbskiego rządu zapowiadają jednak, że Miloszević odpowie w swoim kraju nie tylko za korupcję ale także polityczny terroryzm i zbrodnie przeciwko narodowi. Wczoraj wieczorem przed belgradzkim więzieniem protestowała kilkusetosobowa grupa jego zwolenników.

Haski Trybunał oskarża Miloszevicia o zbrodnie wojenne popełnione na kosowskich Albańczykach. Ze strony Trybunału Miloszeviciowi grozi także oskarżenie o wspieranie zbrodni i czystek etnicznych w Chorwacji i Bośni. "Nie ma żadnych przeszkód, by ekstradycja byłego prezydenta mogła nastąpić niezwłocznie" - powiedział dziennikarzom Jean-Jacques Joris, doradca polityczny szefowej haskiego Trybunału. Tymczasem premier Serbii Zoran Dzindzić zapowiedział, że były prezydent Jugosławii Slobodan Miloszević będzie sądzony w Belgradzie za zbrodnie wojenne. "Proces w sprawie przestępstw wojennych rozpoczniemy w Jugosławii" - zapowiedział Dzindzić w wywiadzie dla austriackiej gazety "Kurier". Dodał, że zaproszony zostanie na niego sędzia z Hagi. Do tej pory władze w Belgradzie mówiły, że aresztowany w niedzielę Miloszević oskarżany jest o nadużycie władzy i malwersacje finansowe, a także za stawianie zbrojnego oporu podczas prób aresztowania.

Zachód coraz mocniej naciska na władze w Belgradzie by wydały Trybunałowi Haskiemu byłego jugosłowiańskiego przywódcę. Wczoraj do Blegradu przyjechał minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii, Robin Cook, który w rozmowie z prezydentem Kostunicą jednoznacznie stwierdził, że były serbski prezydent powinien być osądzony przez międzynarodowe prawo. Cook podkreślał, że proces Milosevicia uświadomi Serbom jego winę zarówno wobec Serbii jak i innych państw tego regionu. We wtorek prezydent Vojislaw Kostunica dał do zrozumienia, iż nie zamierza wydać Miloszevicia Hadze. Sytuację w Serbii obserwuje specjalny wysłannik sieci RMF FM, Robert Kalinowski:

Według belgradzkiego dziennika "Blic", w ciągu najbliższych dni przedstawiciel ONZ-towskiego Trybunału do spraw Zbrodni Wojennych w byłej Jugosławii przywiezie do Belgradu oficjalny akt oskarżenia Miloszevicia. Jugosłowiańskie władze będą musiały pisemnie odpowiedzieć czy zgadzają się wydać Miloszevicia. Od tej decyzji może zależeć dalsza amerykańska pomoc dla Jugosławii. Według serbskiej gazety, tylko pięć procent zatwierdzonych przez USA pieniędzy, zostanie przekazanych bezwarunkowo. Resztę czyli około 45 milionów dolarów, Waszyngton uruchomi dopiero wtedy gdy Belgrad na piśmie zgodzi się wydać Slobo i postawić go przed trybunałem w Hadze. Miloszević został aresztowany w niedzielę pod zarzutem defraudacji i nadużyć władzy. Później oskarżono go o stawianie oporu policji. Prawdopodobnie dołączone zostaną do nich oskarżenia o zbrodnie wojenne.

Na zdjęciach plakaty z belgradzkich ulic: Kto jest winien?

foto Robert Kalinowski RMF FM

23:55

Artykuł pochodzi z kategorii: Ekonomia

-