Benzyna będzie o kilka groszy droższa. Winny Egipt

Piątek, 5 lipca 2013 (15:25)

Kierowcy w nadchodzącym tygodniu mogą spodziewać się podwyżki cen paliw na stacjach. Tak uważają analitycy rynku paliwowego. Ich zdaniem wzrosty cen surowca spowodowane są m.in. wydarzeniami politycznymi w Egipcie, a także danymi makro z USA.

Egipt nie jest wprawdzie producentem ropy naftowej, ale kontroluje kanał Sueski, jeden z najbardziej uczęszczanych kanałów żeglugowych na świecie. To sprawia, że kraj ten odgrywa kluczową rolę w utrzymywaniu globalnego łańcucha dostaw surowców energetycznych.

Ponadto Egipt jest kolejnym krajem po Syrii, który obecnie zagraża stabilizacji strefy Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej. Regiony te to ponad 42 proc. ogólnoświatowej produkcji ropy naftowej.

"Wzrosło ryzyko dla transportu ropy z Zatoki Perskiej poprzez Morze Czerwone i kanał Sueski oraz ropociąg Sumed do Morza Śródziemnego " - informują analitycy BM Reflex.

Według analityków e-petrol.pl, od czasu, kiedy w Egipcie toczą się starcia - ropa na przestrzeni minionego tygodnia zyskała około 3 dolarów na baryłce - momentami przekraczając nawet 106 dol.

"Wiele wskazuje na to, że w najbliższym czasie sytuacja jeszcze się nie ustabilizuje, a zatem na spadek cen ropy trudno liczyć" - podkreślają analitycy.

Według e-petrol.pl kierowcy mogą spodziewać się kilkugroszowych podwyżek w nadchodzącym tygodniu. Prognoza na najbliższe dni dla benzyny bezołowiowej 95 zakłada przedział cenowy 5,43-5,53 zł/l. Dla oleju napędowego wynosi on 5,44-5,54 PLN. W przypadku autogazu najczęściej będziemy spotykać ceny na poziomie 2,28-2,37 zł/l.

Artykuł pochodzi z kategorii: Ekonomia

RMF24-PAP