Władimir Putin zażądał od przedstawicieli władzy, głównie gubernatorów, ograniczenia "internetowej aktywności". Tweetujący urzędnicy wywołują bowiem skandale, ośmieszają państwo i... samych siebie.

REKLAMA

Mają być nie słowa, a efekty - takie jest założenie nowego zarządzenia Władimira Putina. Tymczasem niektórzy z gubernatorów znani są głównie jako blogerzy, a o ich dokonaniach wiadomo niewiele.

Przedstawiciele władzy, jakimi są gubernatorzy, powinni być bardziej odpowiedzialni i zachowywać się bardziej wstrzemięźliwie. Obserwuje ich nie kilka osób, a tysiące mieszkańców danego regionu, którzy wierzą, że to, co czytają, to stanowisko władzy - przekonuje Anton Korobkow Ziemlianskij, który sam jest blogerem i działaczem społecznym.

Kremlowi nie spodobało się kilka internetowych incydentów z udziałem gubernatorów. Nikita Biełych, gubernator kirowski, zamieszczał wpisy w internecie nawet podczas posiedzeń Rady Państwa. Z kolei, Dmitrij Zielienin, gubernator twerskiego obwodu, opublikował... zdjęcie robaka znalezionego w jednym z dań podczas przyjęcia na Kremlu.