Olbrzymią, pływającą pumeksową wyspę odkryto na południowym Pacyfiku niedaleko wybrzeży Nowej Zelandii. Ma 26 tys. kilometrów kwadratowych powierzchni, czyli prawie tyle, co Belgia. Powstała po podwodnym wybuchu wulkanu.

REKLAMA

Swobodnie pływające po oceanie wulkaniczne skały magmowe, czyli pumeks, rozmiarami przypominają piłeczkę golfową. Są bardzo blisko siebie, dlatego tworzą jakby wyspę. "Skalny dywan" rozciąga się od wybrzeży Nowej Zelandii aż do archipelagu Tonga w Polinezji, a jego wymiary nowozelandzkie siły zbrojne szacują na około 463 km na 55,5 km.

Skały zostały zbadane przez 85 naukowców z nowozelandzkiego instytutu geologicznego, geofizycznego i nuklearnego GNS Science, którzy orzekli, że najprawdopodobniej pumeks powstał na skutek wybuchu podwodnego wulkanu. Według nich, erupcja ta nie jest powiązana z wybuchem wulkanu Tongariro w Nowej Zelandii, który w zeszłym tygodniu wyrzucał z siebie pył i kamienie.

To najdziwniejsza rzecz jaką kiedykolwiek widziałem w ciągu 18 lat spędzonych na morzu - powiedział jeden z członków załogi okrętu wojskowego, który zabrał grupę badaczy, by mogli przyjrzeć się temu niecodziennemu zjawisku. Opowiadał, że oświetlone reflektorami pumeksowe skałki odbijały białe promienie i przypominały lodowy szelf.

Władze zapewniają, że dryfujący pumeks nie stwarza zagrożenia dla statków.