Władze Paryża wypowiadają wojnę palaczom, którzy zasypują miasto niedopałkami papierosów. Na ulicach zainstalowanych ma zostać 30 tysięcy popielniczek. Nałogowcy, którzy nie będą z nich korzystać, zapłacą za każdy niedopałek 35 euro grzywny.

REKLAMA

Każdego roku służby oczyszczania miasta usuwają z paryskich chodników aż 350 ton niedopałków. Palacze zapewniają jednak, że to nie ich wina. Z powodu zagrożenia terrorystycznego większość plastikowych lub metalowych koszy na śmieci na ulicach zastąpione zostały przezroczystymi workami foliowymi. Wszystko po to, żeby było widać, czy nie ma w nich przypadkiem ładunków wybuchowych. Kłopot polega na tym, że te worki są łatwopalne.

No i niech mi pan powie, gdzie mam wyrzucić tlący się niedopałek. Jak wrzucę do foliowego worka, to będzie pożar. Władze czepiają się palaczy, ale wcześniej o popielniczkach nie pomyśleli - mówi korespondentowi RMF FM Markowi Gładyszowi, paryżanka z papierosem w ręku.

Nareszcie będzie trochę czyściej. Uliczne popielniczki trzeba było wprowadzić już w momencie, kiedy palenie zostało zakazane w biurach, kawiarniach i restauracjach. Ludzie wychodzą na zewnątrz, by palić i później jest pełno niedopałków - żali się inna mieszkanka francuskiej stolicy.