"Tęsknota Felixa za Berlinem wynosi dokładnie 196 kilometrów" - niemieckie media rozpisują się o niezwykłej historii pewnego kota, który z tęsknoty za swoim miejscem zamieszkania pokonał blisko 200 kilometrów. Zajęło mu to 17 miesięcy i nikt nie wie, co w tym czasie działo się ze zwierzakiem.

REKLAMA

O kotach mówi się, że mają szósty zmysł. Ta historia to potwierdza. 12-letni kocur o wdzięcznym imieniu Felix półtora roku temu został zmuszony do przeprowadzki z Berlina do miejscowości Braunschweig. Najwyraźniej było mu to nie w smak, bo krótko po przeprowadzce zniknął. Teraz znowu się objawił - w stolicy Niemiec, Berlinie oddalonym od Braunschwieg o dokładnie 196 kilometrów.

Tak fantastycznej historii jeszcze nie przeżyłam - opowiada Stephanie Eschen ze schroniska dla zwierząt w Berlinie, w którym Felix znowu zamieszkał. Znowu, bo po raz pierwszy wprowadził się tam w sierpniu 2010 roku. Kiedy właścicielka kocura zaszła w ciążę, oddała zwierzaka do schroniska. Z powodu przepełnienia, we wrześniu tego samego roku część pupilów przewieziono z Berlina do innego schroniska - w Braunschweig.

Tam Felixa przygarnął nowy właściciel. Jednak nowy dom najwyraźniej nie spodobał się kotu. 30 grudnia Felix dał nogę. Rozwieszanie ogłoszeń o zaginionym zwierzaku nie przyniosło rezultatów. Kot przepadł jak kamień w wodę. Aż do teraz.

W zeszłym tygodniu na spacerze w parku w dzielnicy Hohenschönhausen w Berlinie na bezdomnego kota trafił przypadkowy przechodzień. Ulitował się nad zwierzęciem i zawiózł do schroniska. Ponieważ kot ma wszczepionego czipa, opiekunowie szybko zorientowali się z kim mają do czynienia.

Teraz głowią się, w jaki sposób Felix pokonał 196 kilometrów: na własnych czterech łapach, czy może schowany pod podwoziem jakiejś ciężarówki. To zapewne na zawsze pozostanie słodką tajemnicą Felixa. Jedno jest pewne - kot zostanie w Berlinie - podkreślają pracownicy schroniska. Jak się okazało, jego poprzedni właściciele sprawili sobie innego pupila i Felixa u siebie już nie chcą. Na razie kocur zostanie w schronisku. Przynajmniej dopóki nie znajdzie nowego domu.