Zimą łatwo wpaść w skrajności – albo zostawiamy auto na długie grzanie podczas postoju, albo ruszamy od razu tak jak latem. Prawda jest bardziej praktyczna i spokojna. W większości współczesnych aut najlepsze jest krótkie przygotowanie do jazdy i ocieplanie w ruchu, ale z głową. Rozgrzewanie silnika zimą ma sens, tylko trzeba rozumieć, co dokładnie rozgrzewasz: olej, układ napędowy, akumulator, a dopiero na końcu kabinę. Trzeba mieć na uwadze, że najważniejsze są pierwsze minuty pracy na zimnym oleju, ponieważ wtedy smarowanie jest najsłabsze, a tarcie największe. Z kolei dla kierowcy ważne są widoczność i bezpieczeństwo, więc pomijanie szyb, lusterek czy oświetlenia nie wchodzi w grę.

Rozgrzewanie silnika zimą

Silnik nie potrzebuje długiego postoju na wolnych obrotach, żeby zacząć pracować bezpiecznie. Potrzebuje natomiast czasu, aby olej dotarł do wszystkich miejsc i osiągnął temperaturę, w której smaruje optymalnie. Na postoju silnik nagrzewa się wolniej, gdyż ma małe obciążenie, a nowoczesne jednostki często mają strategie ograniczania spalania i emisji, co dodatkowo wydłuża proces. W efekcie można stać 10 minut, a olej wciąż będzie daleko od temperatury roboczej, a układ napędowy nadal będzie zimny. W ruchu silnik rozgrzewa się szybciej, ale warunek jest jeden - pierwsze kilometry jedziesz spokojnie, bez wysokich obrotów i bez gwałtownego przyspieszania. Taki styl jest lepszy zarówno dla auta na benzynę, jak i dla diesla, bo ogranicza zużycie w newralgicznym momencie.

Warto też rozdzielić dwie rzeczy: rozgrzewanie silnika i ogrzewanie kabiny. Dla komfortu często chcemy natychmiast ciepła z nawiewu, ale to zależy od temperatury płynu chłodzącego, a nie od tego, czy olej już dobrze pracuje. Dlatego najbardziej sensowny kompromis to krótki start, sprawdzenie szyb i świateł, a potem spokojna jazda, która szybciej doprowadzi auto do właściwych temperatur. Długie "pyrkanie" na postoju zwykle oznacza większe spalanie, więcej sadzy w wydechu (szczególnie w dieslu) i niewielki zysk dla silnika. Z punktu widzenia trwałości układu napędowego lepsze jest łagodne obciążenie w ruchu niż długi rozruch na najniższych obrotach.

Najważniejsze zasady - pierwsze minuty jazdy

Zanim przejdziemy do szczegółów dla diesla i hybrydy, warto wspomnieć o kilku regułach, które pasują do większości aut:

Po uruchomieniu odczekaj kilkanaście sekund, żeby olej zaczął krążyć.

Ruszaj płynnie, bez mocnego gazu i bez wysokich obrotów.

Unikaj gwałtownych kickdownów (gwałtownych naciśnięć pedału gazu do oporu) i dynamicznych wyprzedzeń na zimnym silniku.

Pierwsze kilometry jedź spokojniej niż zwykle, aż silnik i skrzynia złapią temperaturę.

Powyższe zasady są proste, ale robią dużą różnicę w zużyciu silnika zimą, zwłaszcza gdy auto często jeździ po mieście.

Ile grzać auto na postoju i kiedy to ma sens?

W nowoczesnych autach nie ma potrzeby stać kilka minut tylko po to, żeby silnik się rozgrzał. Sens ma natomiast krótki czas na przygotowanie do bezpiecznej jazdy - ustawienie nawiewu, odszronienie szyb, sprawdzenie świateł i lusterek. Jeśli szyby są oszronione lub zaparowane, priorytetem jest widoczność, a nie temperatura oleju. Wtedy warto włączyć ogrzewanie i nawiew, a jednocześnie nie przeciągać postoju w nieskończoność. Najczęściej wystarczy po prostu kilkadziesiąt sekund do jednej-dwóch minut, o ile nie walczysz z grubą warstwą lodu. Jeśli jest go dużo, lepszą metodą jest mechaniczne usunięcie skrobaczką i szczotką, a nawiewem tylko dopięcie tematu, zamiast liczenia, że wszystko samo rozmrozi.

Są jednak sytuacje, gdy krótka praca na postoju ma sens bardziej niż zwykle. Dotyczy to przede wszystkim bardzo niskich temperatur, aut starszych lub sytuacji, w której musisz od razu wjechać na drogę szybkiego ruchu i nie masz miejsca na spokojne rozpędzanie. Wtedy 30-60 sekund na ustabilizowanie pracy silnika i ciśnienia oleju jest rozsądnym kompromisem. Ważne, żeby nie traktować tego jako pełnego rozgrzewania silnika zimą, tylko jako bezpieczne wejście w jazdę. On i tak najlepiej dogrzeje się pod lekkim obciążeniem, a nie na biegu jałowym. Jeśli zależy Ci na komforcie cieplnym od razu, realnym rozwiązaniem jest sprawne ogrzewanie postojowe, a nie długie stanie na wolnych obrotach.

I na koniec jeszcze jedno, zimą świetnie sprawdza się pokrowiec na samochód. Jest to szczególnie przydatne akcesorium, gdy auto stoi na zewnątrz w skrajnie niskich temperaturach.

Diesel zimą - jak jeździć, żeby nie szkodzić silnikowi?

Diesel ma zimą kilka specyficznych cech. Po pierwsze, nagrzewa się wolniej, bo jest bardziej efektywny i oddaje mniej ciepła do układu chłodzenia. Po drugie, w pierwszych minutach pracy łatwiej o gorsze spalanie i większą emisję sadzy, bo warunki spalania są mniej sprzyjające. Po trzecie, w dieslach z DPF i układami EGR problemem bywa częsta jazda na krótkich dystansach zimą, ponieważ silnik nie zdąży się dogrzać, a filtr cząstek stałych ma trudniejsze warunki do regeneracji. W efekcie pojawiają się niedokończone regeneracje, wzrost zużycia paliwa i ryzyko zapychania układu. To nie znaczy, że diesel nie nadaje się do miasta, ale wymaga bardziej świadomego stylu jazdy zimą.

Jeśli pytasz w internecie: diesel zimą jak jeździć?, to odpowiedź zazwyczaj brzmi: spokojnie, ale nie na siłę oszczędnie przez cały czas. Na zimnym silniku unikaj wysokich obrotów, ale też nie duś jednostki na bardzo niskich obrotach pod obciążeniem, bo to zwiększa wibracje i obciążenie układu. Po kilku kilometrach, gdy silnik zaczyna łapać temperaturę, warto pozwolić mu popracować w umiarkowanym zakresie obrotów, szczególnie jeśli widzisz objawy regeneracji DPF (np. wyższe obroty na jałowym, większe spalanie chwilowe, częściej pracujący wentylator). Najgorszy scenariusz to ciągłe krótkie odcinki z gaszeniem silnika w trakcie regeneracji, bo wtedy układ nigdy nie kończy procesu. Jeżeli to możliwe, raz na jakiś czas zrób dłuższą jazdę poza miastem, żeby pojazd miał szansę dokończyć cykle i wrócić do normy.

Diesel zimą - praktyczne wskazówki na co dzień

W codziennej eksploatacji samochodu typu diesel zimą najlepiej sprawdzają się proste nawyki:

Po rozruchu jedź spokojnie przez pierwsze kilometry, bez dynamicznych przyspieszeń.

Unikaj jazdy na bardzo niskich obrotach pod obciążeniem, szczególnie na zimno.

Jeśli często jeździsz krótko, planuj raz na jakiś czas dłuższą trasę.

Gdy zauważysz regenerację DPF, nie gaś silnika natychmiast, jeśli możesz ją dokończyć.

Powyższe podejście jest bardziej techniczne niż w autach benzynowych, ale realnie zmniejsza ryzyko problemów podczas mroźnych dni.

Hybryda zimą - spalanie i rozgrzewanie w praktyce

W hybrydach sytuacja jest specyficzna, bo silnik spalinowy może włączać się i wyłączać zależnie od zapotrzebowania na moc i od temperatury układu. Zimą hybryda często spala więcej, ponieważ auto potrzebuje ciepła do ogrzewania kabiny, a to zwykle oznacza uruchomienie silnika spalinowego nawet wtedy, gdy bateria trakcyjna jest naładowana. Najczęściej wszystko jest w porządku, tylko zimą częściej pracuje silnik, a krótka jazda nie pozwala mu wejść w stabilne warunki termiczne. W hybrydach dodatkowo dochodzi kwestia ogrzewania szyb i pracy sprężarki, które też wpływają na bilans energii.

W praktyce najlepsza strategia dla hybrydy zimą to ograniczenie skrajnie krótkich odcinków i łagodne ruszanie. Jeśli masz możliwość, lepiej połączyć dwie małe trasy w jedną dłuższą - wtedy układ ma czas osiągnąć temperatury robocze i częściej korzysta z trybów, które są oszczędniejsze. Warto też rozsądnie używać ogrzewania - ustawienie bardzo wysokiej temperatury i maksymalnej dmuchawy od razu po starcie sprawi, że silnik spalinowy będzie pracował dłużej, żeby dostarczyć ciepło. Komfort jest ważny, ale gdy zależy Ci na ekonomii, lepiej zwiększać temperaturę stopniowo i korzystać z podgrzewania foteli, jeśli je posiadasz w swoim modelu. W części hybryd pomocne jest też planowanie trasy i płynna jazda, bo rekuperacja działa najlepiej, gdy hamowanie jest przewidywalne, a nie gwałtowne.

Jazda na krótkich dystansach zimą

Krótki dystans zimą jest trudny dla niemal każdego auta, niezależnie od rodzaju silnika. W pierwszych minutach pracy silnik ma gorsze warunki smarowania, mieszanka bywa bogatsza, a spalanie mniej efektywne. Układ wydechowy i katalizator nagrzewają się później, co zwiększa emisję i sprzyja odkładaniu się nagaru. Akumulator oddaje dużo energii na rozruch, a alternator często nie zdąży jej odrobić, więc bilans dobowy wychodzi na minus. Jeśli codziennie robisz kilka krótkich kursów, samochód może mieć stale niedoładowany akumulator i stale niedogrzany silnik, co z czasem odbija się na eksploatacji. W dieslu dochodzi do tego temat DPF, z kolei w benzynie częściej pojawiają się problemy z kondensacją i osadami w układzie wydechowym.

Da się to jednak złagodzić bez rewolucji. Najprostsza metoda to połączenie przejazdów w jedną dłuższą trasę, jeśli tylko masz taką możliwość. Dobrze działa też jedna dłuższa jazda w tygodniu, która pozwala silnikowi i układom wydechowym osiągnąć stabilną temperaturę. Warto również świadomie ograniczać odbiorniki prądu na samym początku jazdy, gdy widzisz, że akumulator jest słabszy. Natomiast jeśli auto stoi dużo i jeździ mało, zimą pomaga regularne doładowanie prostownikiem, bo to wyrównuje bilans energii. To nie jest przesada, tylko realna odpowiedź na warunki eksploatacji, które zimą są po prostu trudniejsze.

Jak zminimalizować skutki krótkich tras zimą?

Aby uniknąć negatywnych skutków krótkich przejazdów w trakcie zimy, trzymaj się poniższych wskazówek:

Łącz kilka krótkich przejazdów w jeden dłuższy, jeśli jest to możliwe.

Raz na jakiś czas zrób dłuższą trasę poza miastem.

Nie obciążaj auta mocno w pierwszych minutach od uruchomienia.

Dbaj o akumulator: jeśli auto mało jeździ, doładuj go okresowo.

Takie drobne nawyki potrafią wyraźnie zmniejszyć liczbę zimowych problemów, a przy okazji ograniczyć zużycie paliwa i stres.

Rozgrzewanie samochodu zimą - podsumowanie

Najlepsze rozgrzewanie silnika zimą to krótkie przygotowanie do jazdy i spokojne pierwsze kilometry w ruchu, bez wysokich obrotów i gwałtownych przyspieszeń. Długie stanie na postoju zwykle nie pomaga silnikowi tak, jak się wydaje, a często zwiększa spalanie i obciążenie układów, szczególnie w dieslu. Natomiast gdy dominuje u Ciebie jazda na krótkich dystansach zimą, najlepszym wsparciem są dłuższe odcinki od czasu do czasu i spokojny start, bo to najbardziej opłacalna ochrona auta zimą.