W rosyjskim Murmańsku nowożeńcy przed ślubem muszą podpisać oświadczenie, że ich goście nie planują żadnego obsypywania młodej pary ryżem ani monetami. Jeśli taki incydent się zdarzy, nowa droga życia zakochanych zacznie się od... mandatu.

REKLAMA

W mieście nie wolno śmiecić, ani spożywać alkoholu w miejscach publicznych. A takim właśnie miejscem jest pałac ślubów - tłumaczy jedna z urzędniczek. U nas ciągle wieje wiatr i rozwiewa to, co rzucają goście. Były przypadki, że ludzie ślizgali się na monetach i ryżu - wyjaśnia.

Tłumaczenia te nie przekonują jednak murmańskich nowożeńców, którzy jeszcze przed ślubem muszą podpisać dokument zapewniający, że nie planują toastów ani tradycyjnego sypania ryżem czy monetami. W razie złamania zakazu, para musi liczyć się z koniecznością zapłacenia stosownej kary pieniężnej.

Jak jednak ceremonie wyglądają w praktyce, można się domyślić. Młodzi Rosjanie przepisy ignorują, a mandat... wliczają w koszty ślubu.