FC United of Manchester, klub założony 10 lat temu przez sympatyków Manchesteru United, w piątek rozpoczął nowy rozdział w swojej historii rozgrywając pierwszy mecz na własnym stadionie. Obiekt został zbudowany... ze składek kibiców. ​FC United of Manchester to amatorski klub założony w 2005 roku przez fanów Manchesteru United jako wyraz sprzeciwu wobec polityki nowych właścicieli klubu z Old Trafford, amerykańskiej rodziny Glazerów.

REKLAMA

Klub zaczynał swoją drogę w górę angielskiej piramidy ligowej od jej dziesiątego poziomu - North West Counties Football League. Dwa awanse w dwóch pierwszych latach istnienia zapowiadały, że miejsce klubu zarządzanego przez kibiców może być znacznie wyżej niż na poziomie lokalnych rozgrywek amatorskich.

Kolejny krok drużyna z Manchesteru wykonała w zakończonym właśnie sezonie, kiedy to wywalczyła awans do National League North (dawna Conference North), a więc do angielskiej szóstej ligi. By dostać się do profesjonalnych zmagań, które w Anglii rozpoczynają się od czwartego poziomu rozgrywkowego (League Two), brakuje zatem zaledwie dwóch awansów.

Inauguracją nowego stadionu Broadhurst Park klub wykonał pierwszy krok na drodze do Football League (tym mianem określa się trzy szczeble rozgrywkowe od 2. do 4. ligi angielskiej).

Rekordowa frekwencja

Od swojego powstania zespół rozgrywał mecze na należącym do Bury FC stadionie Gigg Lane. Bardzo szybko zaczęły się jednak prace nad budową własnego, możliwie najbliżej centrum Manchesteru. Problemem były bowiem koszty wynajęcia obiektu i ograniczenia w dostępie do niego wyłącznie do dni rozgrywania meczów ligowych. Z różnych przyczyn przez 10 lat istnienia drużyna spotkania w roli gospodarzy rozgrywać musiała aż na sześciu różnych stadionach. Pomimo trudności logistycznych klub regularnie mógł pochwalić się największą frekwencją we wszystkich ligach, w których występował.

Kierownictwo FC United of Manchester zwróciły się z prośbą o wsparcie do władz miasta i w 2011 roku, po kilku latach analiz, zdecydowano, że stadion powstanie w dzielnicy Moston, około trzech mil od centrum Manchesteru.

Stadion mogący pomieścić 4,2 tys. kibiców kosztował 6,3 mln funtów. Co warte podkreślenia, większość tej kwoty pochodzi ze składek kibiców lub została przez nich pozyskana z innych źródeł. Ponad pół miliona funtów dołożyły władze miasta, a kolejnych kilkaset tysięcy pochodziło z różnych źródeł rządowych oraz z angielskiej federacji piłkarskiej. Kibice brali też bezpośredni udział w pracach budowlanych.

Nieprzypadkowy termin otwarcia

Otwarcie zaplanowano nieprzypadkowo. 29 maja to rocznica pierwszego triumfu Manchesteru United w Pucharze Europy, zwycięstwa nad Benfiką Lizbona w 1968 roku. Rywal mógł być więc tylko jeden - Benfica. Oczywiście nie było łatwo namówić europejskiego giganta do przyjazdu na inaugurację stadionu drużyny szóstoligowej. Okazja nadarzyła się wiosną tego roku, kiedy juniorska drużyna portugalskiego klubu przyjechała do Manchesteru na turniej organizowany przez City. Władze FC United zaoferowały wówczas swoją pomoc w organizacji kwestii logistycznych a w zamian Benfica zaoferowała przyjazd na towarzyską potyczkę.

Jest też w wyborze rywala inny podtekst. W całości właścicielem Benfiki są... kibice. Jest pod tym względem największym klubem na świecie z około 270 tys. socios; dla porównania Barcelona ma ich około 170 tys.
Władze FC United nie ukrywają, że model zarządzania z powodzeniem kultywowany przez kluby takie, jak Benfica, jest dla nich wzorem.

Mecz obejrzał komplet około 4,2 tys. kibiców. Benfica wygrała 1:0, ale nie wynik był tu ważny, a fakt, że po 10 latach klub doczekał się własnego stadionu.

Kibice, a zarazem właściciele, nie ukrywają, że ambicje sięgają wyżej niż szósta liga i m.in. z tą myślą na etapie projektowania stadionu zakładano możliwość jego dalszej rozbudowy.

W dniach upływających dla kibiców piłki nożnej pod znakiem afery korupcyjnej we władzach FIFA, nie mogło być lepszej historii pokazującej, jakie znaczenie w futbolu mają fani.