Tegoroczne zbiory winogron we Francji zapowiadają się na najgorsze od 40 lat - pisze w ostatnich dniach francuska prasa. Winna jest temu pogoda - mokra wiosna, gradobicia i letnie burze zniszczyły uprawy, zagrażając przetrwaniu drobnych rolników.

REKLAMA

Produkcja wina w głównym winiarskim regionie Bordeaux w tym roku szacowana jest na 43,5 mln hektolitrów, podczas gdy średnio w ostatniej dekadzie wynosiła 45,4 mln hektolitrów. Już w zeszłym roku zbiory były słabe i francuscy hodowcy winorośli nigdy nie byli w tak trudnej sytuacji.

Według opublikowanych danych specjalnego komitetu ds. win bordoskich CIVB, straty w regionie sięgają 20 proc. objętości - co najmniej miliona hektolitrów.

Przewodniczący CIVB Bernard Farges mówi o słabym kwitnieniu winorośli na wiosnę i opadaniu zawiązków owoców, co wpłynie na zbiory mniejsze o 800 tys. hektolitrów. A w wyniku gradobicia będą mniejsze o dalsze 200-300 tys. hektolitrów.

Straty w rejonie bordoskim mogą sięgnąć w tym roku 300 mln euro
- twierdzi Laurent Bernos, dyrektor ds. winorośli i wina francuskiej Izby Rolniczej.

A w naszej księgowości strata będzie odczuwalna w latach 2014 i 2015 - kontynuuje Stephane Defraine, szef syndykatu hodowców winorośli z bordoskiego departamentu Żyrondy. Po każdym gradobiciu winiarze spodziewają się trudnych miesięcy i problemów finansowych - dodaje.

Gradobicie czy opadanie zawiązków z krzaków uruchamiają efekt domina, który będzie odczuwalny także na rynku prac sezonowych. Ocenia się, że dotknie on 2500 robotników sezonowych - mówi Defraine. Hodowcy winorośli regularnie korzystają z dodatkowych rąk do pracy w ciągu roku, przy różnych niezbędnych zabiegach w winnicach, jak np. przycinanie pędów.

W rejonie Żyrondy mówi się o stratach w wysokości 156 mln euro, z czego lwia część to utracony przyszły zarobek.

Zła pogoda nie oszczędziła żadnego z rejonów słynących z upraw winorośli. Według dziennikarki Isabelle Saporty, specjalizującej się w sprawach wina i winiarstwa, burze w regionie Bordeaux zniszczyły około 10 proc. winnic, czyli około 7-10 tys. hektarów.

Z kolei w Burgundii zniszczeniu uległo 1700-2000 hektarów (na 30 tys. ha), przy czym niektóre z parceli, na jakie dzielą się winnice, zniszczone są całkowicie.

W dodatku tam, gdzie gradobicia były silne, także następny rok nie będzie dobry - mówi Saporta.

W takich warunkach wielu niezależnych drobnych rolników może być zmuszonych do likwidacji działalności. Ludzie walczą finansowo. Koszt ubezpieczenia to mniej więcej tyle, co cena plonów, co pięć lat - powiedziała Saporta.

Potwierdza to Jerome Despey, sekretarz francuskiej federacji związków rolniczych FNSEA. Według niego tylko 100 tysięcy z 800 tys. hektarów winnic we Francji jest ubezpieczonych. W dodatku fundusz na odszkodowania, zarządzany przez państwo, zmalał o 40 proc. ze 125 mln euro w 2011 roku do 71 mln w roku obecnym.

Państwo nie pomaga hodowcom

Hodowcy winorośli czują się zagrożeni. Jak wyjaśnia Saporta, pomoc publiczna jest "znikoma", bo "zwalnia od podatku od nieruchomości, zmniejsza podatek, podatki od wynagrodzeń, ale kiedy traci się 100 proc. swoich upraw, to jest to niewiele. A nadal trzeba opłacić koszty, pracowników, orkę, przygotowania do następnego roku itd.".

Wszystkie te kwestie mają być tematem rozmów z ministrem rolnictwa Stephane'em Le Foll.

Winobranie, tradycyjnie rozpoczynające się w regionie bordoskim w połowie sierpnia, nie wszędzie już się zaczęło. W Grezillac niedaleko Bordeaux oczekują, że winobranie zacznie się dopiero od połowy października.

Słabe zbiory dadzą się we znaki tak hodowcom, jak i winiarzom. Tymczasem we Francji, podobnie jak w innych krajach produkujących wino, jego konsumpcja zmniejsza się z roku na rok. W 1965 roku przekraczała 160 litrów na głowę rocznie, by zmaleć do 52 litrów w roku ubiegłym - mówi Fabrizio Bucella, profesor Wolnego Uniwersytetu w Brukseli, sommelier - specjalista wiedzy o winie i jego degustacji, juror w wielu międzynarodowych konkursach, autor artykułów do portali specjalistycznych.