"Obalił dziecięcy mit". Oburzenie po słowach biskupa

Piątek, 10 grudnia 2021 (06:34)

"Święty Mikołaj nie istnieje" - powiedział biskup diecezji Noto na Sycylii Antonio Stagliano podczas uroczystości z udziałem rodzin z dziećmi. "Jednym zdaniem obalił dziecięcy mit" - podkreśla dziennik "La Stampa", informując o poruszeniu i niezadowoleniu wśród rodziców.

Słowa te padły podczas uroczystości w zabytkowej bazylice w Noto, gdzie odtworzono scenę przybycia świętego Mikołaja, biskupa Miry, na koniu.

Biskup Stagliano w obecności dzieci zwracał uwagę na to, że nie można mylić świętego i wizerunku postaci w czerwonym płaszczu i z siwą brodą. Podkreślił: "Święty Mikołaj nie istnieje". Następnie zaznaczył, że to między innymi jeden z wielkich koncernów "wykorzystuje ten wizerunek, by zjednać sobie zaufanie jako ten, który niesie zdrowe wartości".

Nie, święty Mikołaj nie istnieje - powtórzył hierarcha. Jak dodał, czerwony strój został wybrany "wyłącznie w celach reklamowych".

Biskup tłumaczy się ze swoich słów

Włoska gazeta zauważa, że 62-letni biskup Stagliano jest bardzo lubiany w swojej diecezji za styl sprawowania posługi i otwartość wobec wiernych. Słynie też z oryginalnych inicjatyw, o których informują media. Stojąc na ołtarzu podczas kazań, śpiewa i cytuje fragmenty popularnych włoskich piosenek. Sam również je pisze i wykonuje z gitarą.

Tym razem jednak część wiernych nie pochwaliła jego zachowania. Niektórzy mówią wręcz o "zniszczonych marzeniach" dzieci.

Odnosząc się do tych reakcji biskup stwierdził: "Powiedziałem tylko, że święty Mikołaj nie jest osobą historyczną, jak biskup święty Mikołaj, na którym wzorowano fikcyjną postać".

Zaznaczył, że zachęcał dzieci do tego, by miały bardziej prawdziwą ideę świętego Mikołaja, "by lepiej przeżyć oczekiwanie, a przede wszystkim wymianę prezentów" i by były otwarte na gesty pomocy oraz solidarności.

Zadaniem biskupa jest głoszenie miłości ewangelicznej, również poprzez symbole kultury popularnej - wyjaśnił biskup Noto.

Poza tym dzieci wiedzą, że święty Mikołaj to tata albo wujek - dodał. Dlatego jego zdaniem nie ma mowy o zawiedzionych marzeniach.

 

Artykuł pochodzi z kategorii: Ciekawostki

Magdalena Partyła