Jak uchronić się przed końcem świata? Internetowi oszuści zarabiają na tym krocie

Piątek, 27 stycznia 2012 (13:18)

Internet zaczęły masowo zalewać oferty oszustów obiecujących ochronę przed zapowiadanym przez adeptów Nostradamusa końcem świata. Francuska policja alarmuje, że większość z nich ma związek z góra Pic de Bugarach w Pirenejach. To ona zainspirowała Stevena Spielberga przy tworzeniu filmu "Bliskie spotkania trzeciego stopnia".

Oszuści proponują wynajęcie za astronomiczne kwoty, np. 35 tys. euro za miesiąc, podziemnych bunkrów z wszelkimi wygodami pod górą Pic de Bugarach. Góra ta, według adeptów Nostradamusa powołujących się na kalendarz prekolumbijskiej cywilizacji Majów, ma być jedynym miejscem, które ocaleje po zapowiadanej na grudzień tego roku zagładzie świata. Tymczasem lokalne władze ostrzegają naiwnych klientów, że żadnych bunkrów tam w rzeczywistości nie ma. Znajdująca się u podnóża góry Pic de Bugarach wieś, w której na stałe mieszka niespełna 200 osób, wprost oblegana jest przez nieprzebrane sekty, tłumy okultystów i "uciekinierów" z rożnych kontynentów. Mera Bugarach coraz bardziej niepokoją nieracjonalne zachowania wśród przybyszów. Ludzie np. wspinają się nago i organizują pogańskie obrzędy na szczycie góry.

Masowo sprzedawane są również w sieci kamienie rzekomo zebrane na stokach tej góry. Mają one ocalić ich posiadaczy przed apokalipsą. W rzeczywistości kamienie te często wysyłane są z Brazylii i Chin. Średnia cena "kamienia życia" to 1500 euro.

Francuska żandarmeria stworzyła specjalna komórkę ścigającą "apokaliptycznych oszustów". Już wcześniej podległa rządowi Międzyministerialna Misja ds. Czujności i Walki z Sektami ostrzegła przed możliwością zbiorowych samobójstw członków sekt we Francji. Mają mieć związek z przepowiedniami końca świata w przyszłym roku. Według niej aż 300 tysięcy osób może być podatnych na zgubny wpływ fałszywych proroków. Termin rzekomego końca świata rozpowszechnił się tak bardzo, że odnotowano go już na ponad 3 milionach stron internetowych. Komisja alarmuje, że coraz częściej przedstawiciele różnych sekt apelują do adeptów o "odejście w godności do lepszego świata". Według niektórych z nich pod górą Pic de Bugarach znajduje się statek kosmitów. Mają oni uratować ludzi, którzy pozbędą się powłoki cielesnej.

W specjalnym raporcie komisja przypomniała, że w ubiegłych dekadach doszło kilkakrotnie do zbiorowych samobójstw na tle "apokaliptycznym". 74 wyznawców Zakonu Świątyni Słońca w Szwajcarii, Francji i Kanadzie odebrało sobie życie w latach 1994-1997, wierząc w rychłe nadejście końca świata. Media donosiły także o innych podobnych przypadkach w USA, dotyczących członków innych sekt, np. o 72 samobójcach w Teksasie w 1993 roku. Francuska rządowa agencja ds. walki z sektami ostrzega szczególnie przed amerykańską apokaliptyczną grupą Ramtha, działającą aktywnie w południowo-zachodniej Francji.

Artykuł pochodzi z kategorii: Ciekawostki

Marek Gładysz