Zastanawiałeś się kiedyś, jak to jest w przypadku dzieci, których rodzice mieszkają w Polsce, ale którzy porozumiewają się ze sobą po angielsku, ponieważ stanowią parę z różnych części świata? W jakim języku rodzice zwracają się do dziecka? Czy maleńkie dziecko rozumie oba języki i do jednego z rodziców bez najmniejszego trudu zwraca się po polsku, by zaraz potem odpowiedzieć drugiemu po angielsku? W niniejszym artykule opowiadamy o fenomenie dwujęzyczności i podpowiadamy, jak uczyć się angielskiego naturalnie – jak dwujęzyczne dzieci.

"Naturalnie" - słowo-klucz

Wyobraź sobie sytuację, że tata jest Polakiem, a mama pochodzi z Iranu. Porozumiewają się ze sobą po angielsku, ale tata do córeczki mówi po polsku - w końcu tutaj mieszkają, pracują, i z tym krajem wiążą przyszłość, a mama - po angielsku. Dziecko jeszcze nie mówi - ma wszak dopiero 14 miesięcy, ale ze zrozumieniem i ochoczo wykonuje polecenia zarówno mamy, jak i taty. Nie zdziwi cię, jeśli stwierdzimy, że dziewczynka, kiedy tylko za kilka miesięcy zacznie mówić, naturalnie będzie dwujęzyczna. Właśnie: "naturalnie" - oto słowo-klucz.

Jak wykazały badania naukowców uniwersytetu w Minnesocie, u dziecka pomiędzy 8. a 10. miesiącem życia rozwijają się struktury mózgu odpowiedzialne za mowę i jej rozumienie. Dowiedli, że wystarczy zaledwie 12 godzin lekcji języka obcego z native speakerem, aby dziecko po miesiącu potrafiło się nim porozumiewać tak samo, jak językiem ojczystym.

Język wyssany z mlekiem matki

Bohaterka niniejszego artykułu od samego początku zetknięcia się z językiem mówionym nie wie, który z nich jest obcy - ba! nawet nie przypuszcza, że któryś z nich mógłby w ogóle taki być! Jest świetnym obserwatorem: słyszy, że tata, dziadkowie i wszyscy wokół na co dzień porozumiewają się w jednym języku, ale rodzice mówią już do siebie w odmienny sposób. Ciągle jest to dla niej naturalne. Chłonie oba języki jako naturalny element rzeczywistości, można nawet uznać - parafrazując nieco znany związek frazeologiczny - że dziewczynka  "wyssała język [angielski] wraz z mlekiem matki". Dosłownie i w przenośni jest w nim zanurzona. Dlaczego owo "zanurzenie się" w języku jest tak ważne?

Skok na głęboką wodę

Metoda immersji [ang. ‘to immerse’ - "zanurzyć się"] jest jedną z metod nauczania języków obcych. Na tle innych metod wyróżnia ją jednak coś wyjątkowego: jest tak skuteczna, ponieważ pozwala przyswajać wiedzę w taki sam sposób, w jaki uczyliśmy się języka ojczystego, będąc jeszcze dziećmi. Dzięki immersji "zanurzamy się" w języku, a on staje się nieodłącznym towarzyszem naszej codzienności.

Damian Strzelczyk i Tomasz Jabłoński - dwaj założyciele platformy e-learningowej Tutlo, nauczeni własnymi doświadczeniami, postanowili wdrożyć tę metodę nauczania języka angielskiego do swojego startupu:

Poprzez naszą platformę chcemy odtworzyć sytuację, w której nasz uczeń, na czas lekcji, przenosi się do jednego z anglojęzycznych krajów. Lekcje prowadzą native speakerzy, a uczniowie nie mają szansy na to, by zapytać o coś w języku polskim. Są rzuceni na głęboką wodę i muszą sobie poradzić. Dzięki temu łatwiej jest przełamać barierę w mówieniu oraz szybciej można rozwinąć swoje kompetencje językowe - tłumaczy co-founder Tutlo

Tomasz Jabłoński zwrócił także uwagę na problem, z jakim borykają się rodzice dzieci szkolnych i pewną lukę w systemie edukacji, która w głównej mierze jest nastawiona na naukę gramatyki, a nie swobodnego porozumiewania się. Czy metodą immersji można nauczyć się gramatyki tak samo, jak z podręcznika? Odpowiedź brzmi: tak. Dzieciom uczącym się mówić też rodzice nie tłumaczą zawiłych zasad gramatycznych języka ojczystego. Dzieci uczą się gramatyki języka polskiego cały czas, w codziennej mowie, najczęściej nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Zatem podręcznikowy sposób przyswajania zasad gramatycznych języka angielskiego może szybko się znudzić i powodować zniechęcenie

Wyjazd za granicę, na który (nie) możesz sobie pozwolić

Wspominany "skok na głęboką wodę" to trochę jak wyjazd za granicę, gdzie język angielski otacza cię z każdej strony. Musisz się go nauczyć, żeby przeżyć w obcym otoczeniu: zrobić zakupy, czy poprosić o wskazówki, gdzie kupić lokalną kartę SIM, aby nie płacić niebotycznych sum za roaming. Jesteś sam, nikt ci nie pomoże, nikt cię nie wyręczy, nikt nie spyta za ciebie: albo się przełamiesz, albo zostaniesz bez dostępu do Internetu - a chyba przyznasz, że bez niego będzie ci wyjątkowo ciężko w dzisiejszych czasach, prawda?

Wiesz już, że najlepiej "zanurzysz się" w języku za granicą - co jednak w sytuacji, gdy nie możesz sobie pozwolić na wyjazd, bo od kilku miesięcy cały świat tkwi w pandemicznych obostrzeniach? Odpowiedzią jest nauka języka angielskiego metodą immersji z native speakerem. A co powiesz na to, że możesz mieć możliwość "rzucenia się na głęboką wodę" tu i teraz, kiedy tylko chcesz i gdziekolwiek się znajdujesz? Tutlo to platforma do nauki angielskiego "na żądanie" - rozmawiasz z wybranym przez siebie nativem bez konieczności wcześniejszego umawiania się na zajęcia, a krótkie, 20-minutowe sesje pozwalają odbywać lekcje nawet w korku, nie dopuszczając do spadków koncentracji.

Jakie są opinie o szkole języków obcych Tutlo?

W internecie możemy znaleźć wiele pozytywnych opinii zarówno o samym sposobie nauki, jak i metodzie nauczania w Tutlo. Uczniowie i klienci chwalą sobie przede wszystkim niezwykle elastyczne godziny zajęć, które można dowolnie wybierać oraz ogromną bazę native speakerów. Dzięki temu naukę angielskiego można dostosować do innych aktywności i zajęć dziecka. Nie każdy dzień jest dobry na naukę, co bywa wadą zajęć ze sztywno ustalonym terminarzem. W nauce angielskiego online można wybrać dla dziecka takie godziny, które najbardziej mu pasują i zmieniać w zależności od dnia.