Urządzenia grzewcze i stylizujące
Największe zagrożenie stwarzają te urządzenia, których podstawową funkcją jest generowanie wysokich temperatur. Żelazka, prostownice, lokówki czy przenośne grzejniki elektryczne regularnie pojawiają się w statystykach pożarowych. Chwila roztargnienia, uszkodzony przewód lub awaria automatycznego czujnika mogą doprowadzić do tragedii w zaledwie kilkanaście minut od naszego wyjścia.
Podobny poziom ryzyka generują drobne sprzęty kuchenne, takie jak tostery czy czajniki elektryczne. Zablokowany mechanizm opiekacza w połączeniu z nagromadzonymi okruchami może wywołać płomienie, z kolei w podstawkach czajników bywa przyczyną groźnych zwarć instalacji.
Ładowarki i listwy
Pozostawianie ładowarek do telefonów czy laptopów w gniazdach na stałe to powszechny nawyk. Tymczasem znajdujący się w nich transformator stale pobiera niewielką ilość energii i delikatnie się nagrzewa - nawet wtedy, gdy nie jest podłączony do żadnego urządzenia. W przypadku stosowania tanich zamienników pozbawionych odpowiednich certyfikatów, ryzyko przegrzania i stopienia obudowy rośnie.
Równie istotną kwestią są przedłużacze. Jeśli nie zostały wyposażone w fizyczny wyłącznik odcinający dopływ prądu, podpięte do nich odbiorniki cały czas znajdują się pod napięciem. Nagłe przepięcie w sieci energetycznej może bezpowrotnie uszkodzić delikatną elektronikę.
Tryb czuwania, czyli elektryczny wampir
Telewizory, dekodery, konsole do gier czy zestawy audio niezwykle rzadko są w pełni odłączane od zasilania. Większość osób pozostawia je w trybie czuwania, co sygnalizuje świecąca się dioda. Choć chwilowy pobór mocy wydaje się znikomy, w ujęciu rocznym przekłada się na zauważalną kwotę na rachunkach.
Co więcej, podczas gwałtownych burz lub awarii linii zasilających, urządzenia przebywające w trybie uśpienia są najbardziej narażone na awarię. Odłączenie ich od sieci przed dłuższym wyjazdem to najprostsza metoda na zabezpieczenie sprzętu i oszczędność pieniędzy.