W środę na portalu RMF24.pl pojawiła się informacja, że Komisja Europejska wyraziła zgodę na to, aby poszczególne państwa członkowskie mogły prowadzić dwustronne negocjacje z Rosją o zniesienie embarga na eksport do tego kraju trzody chlewnej, podrobów i tłuszczu wieprzowego.

Okazało się także, że Francja ma już z Rosją wynegocjowane takie porozumienie, wprawdzie wstępnie ale do uruchomienia eksportu może dojść już w ciągu najbliższych tygodni. Tylko czekać jak tego rodzaju porozumienia z Rosją wynegocjują najwięksi eksporterzy wieprzowiny na rynek rosyjski Dania, Holandia czy Włochy. Polska, także dotychczasowy duży eksporter na ten rynek zostaje w takiej sytuacji "na lodzie", bo Rosja uznaje cały obszar naszego kraju za zagrożony wirusem afrykańskiego pomoru świń.

Koniec solidarności unijnej ws. rosyjskiego embarga. Przeczytaj wpis naszej korespondentki w Brukseli

Co więcej najprawdopodobniej kraje UE, które w wyniku dwustronnych porozumień z Rosją, otrzymają dostęp do rynku tego kraju, zobowiążą się, że nie będą kupowały mięsa wieprzowego na terenie Polski i krajów nadbałtyckich (a więc krajów na których terenie wystąpił wirus ASF) i w ten sposób utrudniony zostanie (albo wręcz uniemożliwiony), eksport polskiego mięsa wieprzowego także do krajów Europy Zachodniej.
Oznacza to, że na naszych oczach pryska mit o unijnej solidarności, wspólnym unijnym rynku wreszcie wspólnej polityce rolnej, a głosu polskiego ministra rolnictwa w tej sprawie nie słychać ani w Brukseli ani w Warszawie.

Przypomnijmy także, że szczególnie politycy PSL po wprowadzeniu przez Rosję embarga na polską wieprzowinę (w wyniku pojawienia się w naszym kraju wirusa ASF), jeszcze zimą 2014 zaczęli na spotkaniach z rolnikami, tłumaczyć im, że blokada naszego eksportu jest wynikiem pojawiania się polskich polityków "na Majdanie" w tym w szczególności prezesa Jarosława Kaczyńskiego i osławionego "machania szabelką". Tego rodzaju tłumaczenia, nasiliły się pod koniec lipca, wtedy kiedy Rosja zapowiedziała embargo na polskie warzywa i owoce od 1 sierpnia. Cały ten "misterny plan" PSL-u, zwalenia odpowiedzialności za rosyjskie embargo na Kaczyńskiego, runął jednak w momencie kiedy Rosja wprowadziła 7 sierpnia embargo na cały eksport rolno - spożywczy ze wszystkich 28 krajów UE, a więc także tych, które w sprawie nałożenia sankcji na Rosję, wręcz bardzo się opierały. Wtedy minister Sawicki zmienił front i "rzucił się w wir" załatwiania polskim rolnikom rekompensat z tytułu rosyjskiego embarga. Obiecywał przy tym rekompensaty nie tylko tym rolnikom, którzy eksportowali wcześniej do Rosji, a teraz na skutek embarga nie mogą tego robić, ale wręcz wszystkim rolnikom, którzy ponieśli straty w związku ze spadkami cen skupu (o 20-40 procent) w zasadzie wszystkich produktów rolnych w tym także produktów mlecznych.

Niestety do tej pory do rolników zajmujących się produkcją warzyw i owoców dotarły symboliczne kwoty rekompensat z kwoty blisko 300 mln euro z unijnego budżetu jaki na ten cel przeznaczyła Komisja Europejska (i to tylko do wybranych, którzy zdecydowali się zniszczyć zbiory lub przeznaczyć je na rzecz organizacji charytatywnych). Producentów mleka natomiast nie tylko nie objęto żadnym programem rekompensat, a wręcz przeciwnie karami za przekroczenie limitów produkcji mleka w roku kwotowym 2013/2014. W skali całej Unii chodzi o kwotę ponad 200 mln euro kar w tym w odniesieniu do Polski o kwotę 46 mln euro czyli blisko 200 mln zł, które to środki zostały już pobrane od rolników z bieżących wypłat za dostawy mleka do zakładów przetwórczych.

W tym roku kwotowym 2014/2015 (kończy się w marcu) kary za przekroczenie limitów produkcyjnych mogą sięgnąć astronomicznej kwoty 200 mln euro czyli blisko 900 mln zł (rolnicy bowiem rozwijają produkcję w związku z decyzją KE o zniesieniu ograniczeń w produkcji mleka od 1 kwietnia 2015 roku), co dramatycznie pogorszy sytuację tej branży. Komisja Europejska przygotowała pomoc dla sektora mleczarskiego w związku z rosyjskim embargiem nazywanym "pakietem mlecznym", ale Polska nie jest nim objęta (znajdą się w nim tylko Litwa, Łotwa, Estonia i Finlandia), ponieważ polski minister rolnictwa na czas nie dostarczył Komisji danych o spadku cen skupu mleka w naszym kraju o ponad 20 procent.

Teraz mamy zgodę KE na umowy dwustronne z Rosją w sprawie eksportu na rynek rosyjski wieprzowiny, która ewidentnie łamie solidarność europejską, a minister Sawicki konsekwentnie milczy. Zasadne jest więc pytanie czy Polska ma jeszcze ministra rolnictwa?