Wassermann: Padł jeden strzał, nie było szarpaniny

Czwartek, 26 kwietnia 2007 (08:54)

Podczas rewizji w mieszkaniu Barbary Blidy nie doszło do szarpaniny, padł tylko jeden strzał – mówi o okolicznościach śmierci posłanki SLD Zbigniew Wassermann, gość Kontrwywiadu RMF FM.

Na filmie zrobionym przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego podczas przeszukania w domu Barbary Blidy nie ma momentu jej śmierci; nie ma nawet jednej sceny zarejestrowanej wewnątrz mieszkania - ujawnił Zbigniew Wassermann, koordynator ds. służb specjalnych.

Wassermann w Kontrwywiadzie RMF FM przyznaje, że ma poczucie, że ABW źle wykonała swą pracę, ale on sam nie ma sobie nic do zarzucenia, bo o akcji dowiedział się, gdy zginęła Barbara Blida. Poza tym – jak zaznacza - przypisywanie odpowiedzialności ministrowi koordynatorowi za czynności w śledztwie nie ma żadnego uzasadnienia.

Zapewnia jednak, że odpowiedzialni za tę sprawę poniosą karę. Należy spodziewać się przedstawienia nawet zarzutów karnych i sankcji dyscyplinarnych, jeśli materiały potwierdzą zaniedbania funkcjonariuszy - mówi Wassermann. Jednocześnie podkreśla, że kwestia odpowiedzialności koncentruje się przede wszystkim na szefie delegatury katowickiej.

Wassermann przypomniał także wypowiedź ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, że w związku z aferą węglową pojawiają się nazwiska także innych polityków SLD. Mówił o całym kręgu bardzo prominentnych działaczy SLD, którzy są też pomawiani. Prokurator jest ostrożny w stawianiu zarzutów i z tym się nie śpieszy. Ale oni mogą się niepokoić.

Konrad Piasecki: Panie ministrze, wyrzuty sumienia, poczucie winy?

Zbigniew Wassermann: Głębokie poczucie niedobrze wykonanych czynności przez funkcjonariuszy, którym się to nie powinno zdarzać. I wyraz ubolewania dla tych, którzy przeżywają tragiczne wydarzenia.

Konrad Piasecki: Co myśli, co czuje taki człowiek jak pan, który za nich odpowiada?

Zbigniew Wassermann: Myślę, że doszło do sytuacji, w której przypisywanie odpowiedzialności ministrowi koordynatorowi za czynności w śledztwie nie ma żadnego uzasadnienia. Tam jest relacja prokurator – ABW; nie ma tam miejsca dla koordynatora.

Konrad Piasecki: Przewidzieć tę sytuację było ciężko, prawda. Ale zgodzi się pan, że można było to rozegrać inaczej; że tam popełniono fundamentalne błędy?

Zbigniew Wassermann: Nie unikamy takiej oceny i dlatego postanowiliśmy wszcząć śledztwo, które ma doprowadzić do głębokiego wyjaśnienia, kto i czy zawiniał, i jaki ma być zakres jego odpowiedzialności.

Konrad Piasecki: Prasa przynosi zaskakujące i zagadkowe szczegóły tej sprawy. Czy tam rzeczywiście się rozegrała jakaś szamotanina?

Zbigniew Wassermann: Trwa szczegółowe, drobiazgowe wyjaśnianie sprawy śledztwo w trybie śledztwa, a prasa z pewnych strzępków buduje zupełnie inny obraz sytuacji.

Konrad Piasecki: Ale była szarpanina czy nie?

Zbigniew Wassermann: Nie mam takiej wiedzy.

Konrad Piasecki: A ile było strzałów, bo prasa pisze, że dwa.

Zbigniew Wassermann: Przekazano mi, że jedne. Ja mogę wnosić o to, aby mnie informowano i takie informacje dostaję.

Konrad Piasecki: A pociski, którymi strzelano, to były pociski ostre?

Zbigniew Wassermann: Zaczekajmy do ekspertyz.

Konrad Piasecki: Tego pan nie wie?

Zbigniew Wassermann: Tego nie wiem.

Konrad Piasecki: Czy Barbara Blida, pańskim zdaniem, była przygotowana na taką sytuację? Czy jest zbieg przypadków?

Zbigniew Wassermann: Wszystko wskazuje na to, że taką decyzję podjęła już wcześniej. Użycie broni w tak błyskawicznym czasie i w takich okolicznościach na to wskazuje.

Konrad Piasecki: Broń tam leżała przygotowana na taką sytuację? Wchodzi o godz. 6 rano ABW i wtedy można skończyć z własnym życiem?

Zbigniew Wassermann: Ona zainscenizowała taką sytuację, że wymusiła swoje wejście do toalety razem z funkcjonariuszem. Pod pozorem intymności czynności spowodowała, że jego uwaga się zdekoncentrowała i wtedy padł strzał.

Konrad Piasecki: Dlaczego pańskim zdaniem to zrobiła?

Zbigniew Wassermann: Albo słaba psychika i niewytrzymanie tego, że oto człowiek, który był ministrem, który cieszył się dobrą opinią, nagle to straci i dojdzie do jego kompromitacji albo ciążąca wiedza, która mogła być bardzo rozległa, a dotyczyła ważnych przestępstw kompanii węglowych.

Konrad Piasecki: A Barbara Blida taką wiedzę miała?

Zbigniew Wassermann: Wszystko wskazuje na to, że w dużej mierze ją posiadała.

Konrad Piasecki: Osoba, która jest podobno głównym świadkiem, pani Kmiecik w rozmowie z RMF FM powiedziała, że nie obciążała Barbary Blidy; że nie łączyło ją nic, co mogłoby Blidę zaprowadzić na ławę oskarżonych?

Zbigniew Wassermann: Dowody zebrane przez prokuraturę, o których mówił wczoraj minister sprawiedliwości, zaprzeczają temu stwierdzeniu.

Konrad Piasecki: Zapytam pana jako prokuratora. Gdyby Blida została zatrzymana, trafiłaby do aresztu śledczego? Byłaby zatrzymana na trzy miesiące?

Zbigniew Wassermann: Nie chciałbym wróżyć z fusów. Gdyby prokurator zamierzał rozszerzyć zarzuty, tak jak wczoraj mówił minister Ziobro, to mogłoby do takiej sytuacji dojść.

Konrad Piasecki: To są zarzuty korupcyjne, ale jakiej skali?

Zbigniew Wassermann: Kilkuset tysięcy złotych co najmniej.

Konrad Piasecki: Tylko Barbara Blida jako polityk SLD jest w tę sprawę uwikłana? Pojawiają się też inne nazwiska.

Zbigniew Wassermann: Mówił też o tym minister sprawiedliwości – on ma głębszą wiedzę o tym śledztwie. Mówił o całym kręgu bardzo prominentnych działaczy SLD, którzy są też pomawiani. Prokurator jest ostrożny w stawianiu zarzutów i z tym się nie śpieszy. Ale oni mogą się niepokoić.

Konrad Piasecki: Pan uważa, że były wiceminister, polityk SLD Andrzej Szarawarski jest w tej sprawie niewinny?

Zbigniew Wassermann: Poczekamy aż prokurator się w tej sprawie wypowie.

Konrad Piasecki: Ale pan ma jakąś wiedzę na ten temat?

Zbigniew Wassermann: Tak. Ale to jest wiedza, której oficjalnie nie chciałbym przekazać.

Konrad Piasecki: Szarawarski może spać spokojnie?

Zbigniew Wassermann: Każdy może spać spokojnie, kto nie ma nic ciążącego na sumieniu.

Konrad Piasecki: A jemu nic nie ciąży?

Zbigniew Wassermann: Pan chce, abym był prokuratorem, a ja jestem koordynatorem.

Konrad Piasecki: Ale prokuratorem też – z zawodu.

Zbigniew Wassermann: Musiałem zawiesić funkcję. Wykorzystując sytuację, chciałbym zaapelować do opozycji - nie zachowujcie się jak hieny cmentarne. To jest tragedia, my zrobimy wszystko, aby wyjaśnić jej okoliczności. Kto zawinił za to odpowie, ale nie róbmy z tego hucpy politycznej.

Konrad Piasecki: ale opozycja patrzy na zachowania pana i osób panu podległych. Przed tragedią chaos, po tragedii chaos. Rzeczniczka ABW mówi, nie ma żadnego filmu. Pan mówi – film jest. Ona dzwoni do RMF i przyznaje, rzeczywiście film jest. Jest czy go nie ma?

Zbigniew Wassermann: Jest. To jest wynik tego, że te ustalenia trwają na gorąco. Wymaga się, by po 3-4 godzinach mieć taką wiedzę, jaką ma się po przeprowadzeniu kompletnego śledztwa. To jest niemożliwe.

Konrad Piasecki: A ten film rzeczywiście trwa 10 sekund?

Zbigniew Wassermann: To jest krótki film. On nie musi mieć kapitalnego znaczenia, ale ma znaczenie w materiale dowodowym.

Konrad Piasecki: Momentu śmierci nie ma?

Zbigniew Wassermann: Nie ma. Nie jest robiony wewnątrz mieszkania.

Konrad Piasecki: Po tej akcji kary personalne. Na zawieszeniu szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego się skończy?

Zbigniew Wassermann: Nie, skończy się na tym, co wykaże postępowanie dyscyplinarne. Należy spodziewać się przedstawienia nawet zarzutów karnych i sankcji dyscyplinarnych, jeśli materiały potwierdzą zaniedbania funkcjonariuszy.

Konrad Piasecki: A jak wysoko mogą sięgnąć dymisje? Delegatury katowickiej, szefa ABW czy koordynatora specsłużb?

Zbigniew Wassermann: Kwestia odpowiedzialności koncentruje się na szefie delegatury katowickiej. Nie przesadzajmy, aby w sprawie o charakterze procesowym odpowiedzialność ponosił minister koordynator, którego w ogóle się nie informuje.

Konrad Piasecki: Panu w ogóle nie przemknęło przez myśl, że może się podać do dymisji?

Zbigniew Wassermann: Ja nie miałem wiedzy o tym zdarzeniu, ja się o nim dowiedziałem wczoraj rano. Jak można odpowiadać za coś na co kompletnie nie ma się wpływu?

Konrad Piasecki: Ta sprawa nie pomoże zostać panu marszałkiem Sejmu.

Zbigniew Wassermann: To jest zaszczytny, ale ciężki obowiązek. Ja ma co robić tutaj, aby do takich sytuacji nie dochodziło.

Konrad Piasecki: A pan w ogóle chce tym marszałkiem zostać?

Zbigniew Wassermann: Chce nadal służyć swoją wiedzą i doświadczeniem Polsce, niezależnie od tego na jakim stanowisku.

Konrad Piasecki: A jeśli premier zapyta, panie ministrze zostanie pan marszałkiem, co mu pan odpowie?

Zbigniew Wassermann: Jeśli to nie jest konieczne i mam kwalifikacje – to tak. Jeśli to nie jest konieczne, to wolałabym robić, to co robiłem.

Konrad Piasecki: A jeśli pan by odszedł, kto pana zastąpi? Macierewicz czy Dorn?

Zbigniew Wassermann: Mój zastępca jest kwalifikowaną osobą; długoletni prokurator, z wieloletnim doświadczeniem. Ale to jest w rękach pana premiera.

Artykuł pochodzi z kategorii: Wywiady

RMF FM - newsroom