Jeśli minister ma wolną rękę w doborze członków swojego gabinetu politycznego, to powinien ponosić pełną odpowiedzialność za to, co ci ludzie robią – uważa Grażyna Kopińska z Programu przeciwko Korupcji Fundacji Batorego. Dodaje, że gabinety polityczne to twory patologiczne.

Konrad Piasecki: 5 godzin od ukazania się gazety do dymisji, coraz to szybciej idzie.

Grażyna Kopińska: Zdecydowanie, widzimy przyśpieszenie w reakcjach.

Konrad Piasecki: Czegoś się ci politycy uczą.

Grażyna Kopińska: Należałoby przyklasnąć, powiedzieć, że nareszcie szybka reakcja. Szkoda tylko, że najpierw musiał się ukazać ten artykuł i że w ogóle do tej sprawy musiało dojść.

Konrad Piasecki: Tak, bo czasy są coraz lepsze, ale problem z szefami gabinetów politycznych pojawia się już kolejny raz.

Grażyna Kopińska: Dokładnie: kolejny raz i to nie jest specyfika tego rządu.

Konrad Piasecki: Co jest w tych gabinetach politycznych, że co i rusz członkowie tych gabinetów są oskarżani o korupcję albo nadużycie władzy – bo tak już było w Ministerstwie Obrony, Ministerstwie Spraw Wewnętrznych, Ministerstwie Zdrowia, a teraz w Ministerstwie Infrastruktury. To jakaś zakaźna choroba?

Ryszard Pregiel, szef gabinetu politycznego Marka Pola, złożył rezygnację. Dymisję przyjęto. "Rzeczpospolita" napisała wczoraj, że Pregiel, będący także szefem rady Poczty Polskiej, wykorzystywał stanowisko dla własnych korzyści. czytaj więcej

Grażyna Kopińska: Wygląda to niepokojąco, ponieważ w zamysłach ten gabinet polityczny to miało być takie najbliższe ideowe zaplecze ministra, które miało mu doradzać i pomagać. Prawa ręka- mózg ministerstwa. W odróżnieniu od urzędników służby cywilnej, którzy są stali, nie zmieniają się, wypełniają polecenia ci mieli być sztabem.

Konrad Piasecki: To miała być grupa zaufanych fachowców.

Grażyna Kopińska: Dokładnie, sztabowców. Ale rzeczywiście ta ilość nagromadzenia nieprawidłowości, afer, łamania ustawy antykorupcyjnej, ale nie tylko, również innych zapisów prawa jest niepokojąca. I to zaczyna rodzić takie przekonanie, że ponieważ jest to jednocześnie grupa osób niekontrolowanych, ponieważ oni nie zostali przez nikogo wybrani - są po prostu nominowani przez ministra czy na wniosek ministra - to oni są poza wszelką kontrolą.

Konrad Piasecki: Tzn. tym ludziom władza uderza do głowy i brak kontroli uderza do głowy? Oni czują się w którymś momencie nie tylko wszechmocni, ale i bezkarni?

Grażyna Kopińska: Być może. A być może jest tak, że czując, że przed nikim nie odpowiadają, tylko przed swoim bezpośrednim szefem, w związku z tym wolno im więcej. Poza wszystkim innym - z tego, co wiem – oni też fizycznie mają bardzo szybki, bliski dostęp do ministra. Często wiceminister czeka na spotkanie z ministrem, oni przychodzą, wchodzą i wychodzą i stąd być może w pewnym momencie pewne poczucie braku jakichkolwiek hamulców – wszystko możemy.

Konrad Piasecki: Ale z drugiej strony może się zrodzić podejrzenie, że to są ludzie, których politycy wynajmują do brudnej roboty.

Grażyna Kopińska: Ja bym tak daleko nie poszła, ale rzeczywiście analizując te przypadki, z którymi mieliśmy do tej pory do czynienia, zaczynam się zastanawiać, czy to troszkę nie jest tak. Bo to są osoby zazwyczaj z najściślejszego zaplecza politycznego – często partyjnie powiązani z ministrami, czy to nie jest tak, że to jest właśnie ten pas transmisyjny pomiędzy politykiem a partią, jego zapleczem partyjnym. Czy to nie jest miejsce, w którym załatwia się pewne partyjne interesy.

Konrad Piasecki: Czy pani zdaniem nie jest złą prawidłowością, która właśnie przy takich okazjach po raz kolejny się ujawnia, że to jest tak, że członek gabinetu politycznego, szef gabinetu politycznego owszem jest karany, w momencie gdy jest złapany – z reguły przez media – za rękę, natomiast jego szef nie ponosi żadnej odpowiedzialności i umywa ręce w tym monecie.

Grażyna Kopińska: Właśnie, to jest też zdumiewające, bo jeśli z jednej strony minister ma wolną rękę w doborze członków swojego gabinetu politycznego, to w związku z tym powinien ponosić pełną odpowiedzialność za to, co ci ludzie robią.

Konrad Piasecki: Ale nie ponosi.

Grażyna Kopińska: Nie ponosi. Ponosi – powiedziałabym - mniejszą niż w stosunku do urzędników, którzy złamią prawo. I wytworzył się nam taki jakiś twór poza kontrolą, poza wszelką odpowiedzialnością. Patologiczny, zdecydowanie.

Konrad Piasecki: Czy ta maniera, to jest tylko polska przypadłość? Czy tak na całym świecie się dzieje, ze politycy nie ponoszą odpowiedzialności za to, co robią ich najbliżsi współpracownicy.

Grażyna Kopińska: Oczywiście, jest tak, ze w różnych częściach świata jest różnie, ale w tych, do których chcielibyśmy aspirować, polityk ponosi odpowiedzialność całkowitą za to, co zrobi jego najbliższy współpracownik, który jest jego prawą ręką.

Konrad Piasecki: Czyli uważa pani, że współpracownik przyłapany na nieprawidłowości powinien oznaczać polityka, który odchodzi?

Grażyna Kopińska: W każdym razie - który ponosi konsekwencję tego czynu, nie tylko zwalnia czy przyjmuje rezygnację swojego szefa gabinetu czy członka gabinetu politycznego.

17:00