Zawsze najbardziej traci ten, kto się obraża, a Radosław Sikorski nie ma za co przepraszać prezydenta – tak w Kontrwywiadzie RMF FM Bronisław Komorowski komentował najnowszy konflikt na linii prezydent – szef dyplomacji. Marszałek Sejmu podkreślił, że stołek szefa komisji ds. specsłużb wciąż czeka na PiS, ale nie na Antoniego Macierewicza.

Już na początku tygodnia Radosław Sikorski starał się o spotkanie z prezydentem – dowiedział się RMF FM. Wysłał pismo w tej sprawie do Lecha Kaczyńskiego. Chciał przedyskutować tematy dotyczące polityki zagranicznej. Zdaniem rzecznika MSZ, to dowód na to, że szef dyplomacji nie unika kontaktów z... czytaj więcej

Konrad Piasecki: Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski w Kontrwywiadzie RMF FM. Dzień dobry.

Bronisław Komorowski: Dzień dobry.

Konrad Piasecki: Panie marszałku potrafiłby pan niczym premier wcielić się w rolę gazetowego redaktora dnia?

Bronisław Komorowski: Pewnie bym potrafił, bo mam za sobą pewien staż. Swego czasu byłem stażystą redakcyjnym w „Słowie Powszechnym”, a wcześniej i później pracowałem w prasie podziemnej. Ale nie wiem, czy bym potrafił sobie poradzić ze współczesnymi problemami.

Konrad Piasecki: To spróbujmy. Gdyby pan dzisiaj redagował przynajmniej jeden artykuł, to jaki by pan tytuł dał informacji o niesnaskach na linii prezydent-rząd?

Bronisław Komorowski: „Burza w szklance wody”.

Konrad Piasecki: Gazety piszą: „Spór”, ”Walka”, „Zimna wojna”, „Ostry zgrzyt”. Który pasuje najlepiej?

Bronisław Komorowski: A ja bym zaproponował właśnie tytuł „Burza w szklance wody”, albo „Wina urzędników”. Nie może być tak, że głowa państwa, premier państwa, ministrowie są wplątywani w jakąś walkę o pozorne, prestiżowe kwestie, w sytuacji, kiedy urzędnicy powinni zadbać o to, aby termin spotkania był tak ustalony, aby był do zaakceptowania przez wszystkich i aby świat się nie dowiedział o tym, że coś trzeba przesuwać. Przecież w interesie państwa polskiego leży to, żeby raczej demonstrować umiejętność działania a nie wyciągać drobiazg, który urasta do rangi wielkiego problemu.

Konrad Piasecki: Zgoda, ale panie marszałku, czy dla budżetowego, ale w końcu nieformalnego spotkania rządu, warto odmawiać prezydentowi spotkania.

Bronisław Komorowski: Zdaje się, że minister Sikorski nie odmówił.

Konrad Piasecki: Tylko prosił o przełożenie spotkania. W wersji light, że tak powiem.

Bronisław Komorowski: Bywałem wielokrotnie w kancelariach prezydentów Polski i nigdy nie było tak, żebym musiał tam być, tylko wszystko było wcześniej uzgodnione, poprzez urzędników, przez sekretariat.

Konrad Piasecki: Ale czy nie jest tak, że skoro sytuacja na linii rząd-prezydent jest tak delikatna, to każdy termin jest dobry?

Bronisław Komorowski: Jeżeli jest tak, jak pan mówi – ja ma nadzieję, że tak nie jest – to tym bardziej dolewanie oliwy do ognia przez urzędników Kancelarii Prezydenta jest czymś co mnie musi bardzo smucić i dziwić. Przecież to rolą urzędnika Kancelarii Prezydenta było doprowadzenie do niekolizyjnego ustalenia terminu, tak żeby nie było problemu. Chyba, że komuś zależy na tym, aby medialnie powstał problem.

Konrad Piasecki: Uważa pan, że zależy?

Bronisław Komorowski: Chyba, że.

Konrad Piasecki: Ja pytam, czy uważa pan, że tak. Nie, że chyba, że.

Bronisław Komorowski: Takie wrażenie odnoszę.

Konrad Piasecki: Jednocześnie mam takie poczucie, że skoro prezydent wyciąga do Radka Sikorskiego rękę, po wszystkim tym, co działo się w ostatnich tygodniach, to naprawdę można wysłać na posiedzenie rządu swojego zastępcę i jednak w tym Pałacu Prezydenckim się stawić.

Bronisław Komorowski: Nie. To nie jest tak. Minister jest ministrem odpowiedzialnym za bardzo ważny dział w państwie polskim. Jeżeli się ważą kwestie finansów dla Ministerstwa Obrony Narodowej, to tam jest jego miejsce. Wystarczyłaby prosta informacja do sekretariatu pana prezydenta, że jest taka sytuacja, żeby sekretariaty bez ekscytowania opinii publicznej uzgodniły inny termin. Nawet bez wiedzy pana prezydenta.

Konrad Piasecki: Uważa pan, że w tej sytuacji jaka jest, Radek Sikorski powinien przeprosić prezydenta?

Bronisław Komorowski: Nie ma za co przepraszać.

Konrad Piasecki: Za brak kultury o jakiej mówi rzecznik prezydenta.

Bronisław Komorowski: Rzecznik prezydenta niepotrzebnie, według mnie, dolewa też oliwy do ognia i zamiast rozwiązywać problemy, tworzy te problemy, czyli wzmacnia to wrażenie, że jest jakiś straszliwy problem, który przytłacza pastwo polskie. To jest błąd, tak nie wolno. Jeszcze raz powiem – ja jako minister obrony narodowej, byłem wielokrotnie w Kancelarii Prezydenta…

Konrad Piasecki: Wczoraj pana nawet za wzór przytaczał minister Kamiński.

Bronisław Komorowski: Zawsze prezydent dbał o to, aby to jego urzędnicy uzgodnili z moimi. Żaden minister obrony narodowej rządu, nie jest chłopcem na posyłki. Że ma gdzieś przyjść, gdzie sobie życzą tego urzędnicy z Kancelarii Prezydenta. To ich zadaniem jest tworzenie sytuacji komfortowej i dla prezydenta i dla jego gości.

Konrad Piasecki: Panie marszałku, ale co by nie mówić, problem dzisiaj jest, może pan podjąłby się mediacji między rządem, a prezydentem, jako druga osoba w państwie?

Bronisław Komorowski: Nie sądzę, żeby marszałek Sejmu mógł i powinien tu mediować.

Konrad Piasecki: Pana stosunki z prezydentem nie są na tyle dobre?

Bronisław Komorowski: Nie, bo to będzie tworzyło wrażenie jakiejś groźnej nadzwyczajnej sytuacji, a sprawa jest naprawdę prosta. Wystarczy, żeby minister Kamiński, albo nawet sekretarka z Kancelarii Prezydenta ustaliła termin z sekretarką ministra Sikorskiego i nie będzie problemu.

Konrad Piasecki: A nie odnosi pan wrażenia, że jakiś, nie techniczny, nie urzędniczy ale polityczny łącznik między dużym i małym pałacem by się przydał, no bo czy eleganckim było ogłaszanie terminu wycofania polskich wojsk z Iraku, uwolnienia negocjacji z Rosją i zawieszenia poboru, bez wcześniejszego poinformowania o tym prezydenta?

Bronisław Komorowski: Można by mnożyć takie pytania, czy nieelegancka była nieobecność niektórych ważnych osób na expose premiera.

Konrad Piasecki: No tak, ale tu mamy wyraziste deklaracje polityczne w imieniu kraju.

Bronisław Komorowski: No właśnie, w imieniu kraju politykę zagraniczną ogłasza, realizuje i odpowiada za nią rząd.

Konrad Piasecki: Ale nie powinien wcześniej rząd poinformować prezydenta o tego typu zamierzeniach?

Bronisław Komorowski: Nie musi. Może, ale nie musi.

Konrad Piasecki: Ale czy nie powinien?

Bronisław Komorowski: Jak powinien, to znaczy, że musi, a nie musi, jeszcze raz powiem n-i-e m-u-s-i. To pan prezydent musi, ze względu na zapisy konstytucyjne, informować rząd w zakresie polityki zagranicznej o swoich przedsięwzięciach, bo to rząd odpowiada za politykę zagraniczną, natomiast oczywiście kwestią dobrych obyczajów jest, aby nie tworzyć problemów. Chodzi też o przepływ informacji. Ja na przykład do tej pory nie rozumiem dlaczego pan prezydent zrezygnował z takiego naturalnego kanału przepływu informacji, jakim był np. udział w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego pana marszałka Borusewicza.

Konrad Piasecki: Albo marszałka Komorowskiego – dziś.

Bronisław Komorowski: Albo nawet, albo innych osób.

Konrad Piasecki: Ale prezydent mówi, że zajmie się składem Rady Bezpieczeństwa Narodowego.

Bronisław Komorowski: I to byłoby naturalne miejsce przepływu informacji, a stawianie na to, że ktoś będzie musiał coś konsultować, informować, to jest po prostu nierealne. Jeżeli nie ma na bieżąco pewnej wymiany myśli, no to nic dobrego z tego nie wyniknie.

Konrad Piasecki: Pan uważa, że kto bardziej traci na wszystkich tych sporach; rząd czy prezydent?

Bronisław Komorowski: Ze względów prestiżowych, zawsze bardziej traci ten, który się obraża. Ja uważam, że urzędnicy Kancelarii Prezydenta jemu zrobili krzywdę w tym zakresie. No i traci Polska, bo to, jak powiedziałem burza w szklance wody. Drobna sprawa, którą mogły rozwiązać sekretarki urosła raptem do rangi problemu ogólnopaństwowego.

Konrad Piasecki: Taką burzę w szklance wody mamy też w Sejmie wokół Antoniego Macierewicza, czy Platforma Obywatelska dopuści go wreszcie do speckomisji, czy nigdy?

Bronisław Komorowski: Nie wiem, uważam, że będzie to niesłychanie trudne.

Konrad Piasecki: A pan uważa, jako marszałek Sejmu, że powinna dopuścić?

Bronisław Komorowski: Nie, nie uważam. Platforma i ja także zrobiliśmy wszystko, aby doprowadzić do kompromisu; padła propozycja pod adresem Prawa i Sprawiedliwości, że Platforma zrezygnuje z jednego członka w komisji ds. służb, po to by PiS mógł zgłosić kandydaturę osoby niekontrowersyjnej.

Konrad Piasecki: Czyli Macierewicz do komisji po trupie Platformy.

Bronisław Komorowski: PiS z tego nie skorzystał, czeka miejsce dla PiS, więcej, miejsce, które wiąże się z możliwością przewodniczenia komisji. Jeśli PiS chce, aby przewodnictwo, zgodnie z dobrym obyczajem i właśnie elegancją polityczną, sprawował przedstawiciel opozycji, a sam nie wystawia kandydata, to rozumiem, że stara się aby przedstawiciel lewicy był zawsze przewodniczącym komisji ds., służb specjalnych. Ja publicznie zadaję pytanie: czy o to im chodzi?

Konrad Piasecki: Marszałek Bronisław Komorowski w Kontrwywiadzie, dziękuję bardzo.

Bronisław Komorowski: Dziękuję bardzo.