„To kierownictwo partii odpowiada za jej porażkę. Wczoraj daliśmy sobie jeden dzień na wyciszenie, teraz będę rozmawiał z Januszem Palikotem. Spotkamy się i wyciągniemy wnioski. Być może popełniono błędy, które są do skorygowania”- mówi o porażce koalicji Europy Plus Marek Siwiec w Kontrwywiadzie RMF FM. Czy jak twierdzi Palikot „wszystko wyszło do d...y?” „Nie wszystko, ale za mało rzeczy wyszło dobrze”- twierdzi gość RMF FM. „Postacie takie jak ja nie przyjęły się wśród osób, które wcześniej głosowały na Ruch Palikota. Ale ja się tam nie pchałem”- wyjaśnia. „Roztrzaskałem się o skałę, ale dla marynarzy, taka śmierć jest piękniejsza. Jednak z wody się wynurzam. Być może będę jak Robinson Crusoe”- mówi Siwiec w rozmowie z Konradem Piaseckim. „W innej partii miałbym mandat”- dodaje.

Marek Siwiec w Kontrwywiadzie RMF FM. Posłuchaj!

Konrad Piasecki: Klęska, panie europośle.

Marek Siwiec: No tak.

Coraz bardziej "były europośle", notabene.

Jeszcze przez miesiąc aktualny, ale coraz bardziej były.

Jak smakuje ta klęska?

Ja nie znam przypadku, żeby klęska smakowała. Nie po to się snuje plany, prowadzi kampanię, żeby przegrywać, tylko po to, żeby wygrywać.

Cytat

Nie po to się snuje plany, prowadzi kampanię, żeby przegrywać

A pan w dodatku z klęską nieoswojony, bo pańskie polityczne życie to raczej ciąg szczęścia.

Nie raczej, tylko ciąg sukcesów i związanego z tym szczęścia. Trzeba po prostu inaczej zaplanować sobie najbliższe lata...

...wziąć się do uczciwej pracy.

Wie pan, ja uczciwie spełniałem...

Proszę potraktować to jako żart.

Z trudem, ale traktuję.

Przełknął pan ten żart.

Tak.

Tak jak klęskę.

Klęski nie przełknąłem, dlatego że to jest przecież rozpisane na ileś osobistych losów ludzi, którzy ze mną pracowali, współpracowali, na plany polityczne, które były związane z przyszłością Twojego Ruchu - o tym jeszcze nie rozmawialiśmy, umówiliśmy się, że będzie tak dzień jak wczoraj, cool down...

Wyciszycie się i uspokoicie.

Ja się wczoraj właśnie wyciszałem, a dzisiaj pan mnie zaprosił, więc nie jestem tak całkiem cichy.

Teraz proszę odsunąć dzieci od radioodbiorników, bo będzie cytat z lidera Europy Plus Twojego Ruchu, czyli Janusza Palikota: "Wszystko wyszło do d...".

No nie wszystko, ale za mało wyszło dobrze. Ja mam tendencję do opisywania szklanki, że jest raczej w jakiejś części pełna niż pusta. Ta jest w niewielkiej części pełna. Zostały uruchomione nowe nazwiska, zostały uruchomione ambicje, ludzie dali z siebie dużo, tylko że po prostu nie ma efektu.

Cytat

Ja mam tendencję do opisywania szklanki, że jest raczej w jakiejś części pełna niż pusta. Ta jest w niewielkiej części pełna...

"Wszystko było za...iste"- mówi Palikot - "Świetne. Listy, program, patron". No to dlaczego nie wyszło? Jaka jest diagnoza Marka Siwca po tym dniu "cool down"?

Gdybym miał taką pełną diagnozę, to pewnie bym ją chętnie ogłosił. Ja tej diagnozy nie mam.

Lider zawiódł?

Nie, według mnie zawiodła i też nie chcę personifikować odpowiedzialności, ale poza jakąkolwiek wątpliwością kierownictwo partii, która nazywa się Twój Ruch, zarząd tej partii, odpowiada za jej porażkę i musimy to sobie powiedzieć. Z jakimi konsekwencjami - tego jeszcze nie wiem...

Ale powie pan: "Palikot musi odejść po tej porażce"?

Nie, ja niczego takiego nie chcę mówić. Gdybym miał coś takiego do powiedzenia, powiedziałbym to najpierw Januszowi Palikotowi...

...może pan mu już powiedział...

...a jeszcze z nim nie rozmawiałem na ten temat, więc wracając do pytania, które jest fundamentalne i od niego się nie ucieknie - otóż zawiodła spójność przekazu. Spójność przekazu polegała na tym, że właściwie nie wiadomo było czy Aleksander Kwaśniewski jest w tym przekazie dobrym człowiekiem, czy jest złym człowiekiem, ile jest z niego pożytku, a ile jest kłopotu...

Ale to trochę też Palikot mu przyprawiał gębę...

Tak, oczywiście, że tak. Przecież Janusz Palikot wie o tym, bo on o tym mówił.

Raz go brał na patrona, a potem go krytykował za Watykan.

O tym mówiłem. Właśnie to jest jedna z przyczyn. Czy przyczyną może jest to, że się postacie takie, jak ja nie przyjęły się wobec tradycyjnych wyborców, którzy raz zagłosowali na Janusza Palikota. Teraz mieli szansę drugi raz zagłosować po wyborach parlamentarnych.

Bo już w Twoim Ruchu się mówi, że wszystko właśnie przez Siwca, Kalisza et consortes, bo zburzyli ten nonkonformistyczny wizerunek.

Ja nie przyszedłem dlatego że się pchałem, tylko dlatego że ktoś chciał, żeby rozpocząć nowy projekt, więc ten nowy projekt został zaproponowany i przez wystarczającą ilość głosów odrzucony. 3,5 procent powiedziało tak. To jest za mało, żeby w polityce być kimś skutecznym.

Czy to znaczy, że jeśli zasugerują panu: "Drogi Marku, jednak się nie przyjąłeś", to pan wystąpi z Ruchu Palikota?

Przede wszystkim czuję się bardzo suwerennie w tej sprawie. Chciałbym poznać opinie kolegów i koleżanek, którzy tworzyli tę formację i odpowiedzieć sobie na pytanie...

Ale jak panu będą podsuwali czarną polewkę?

Wie pan, ja wbrew pozorom tylko tak młodo wyglądam. Ja już swoje w życiu widziałem, więc mi nie potrzeba żadnych polewek podawać. Ja sobie sam wyciągnę wnioski, natomiast problem polega na czym innym - czy i w jaki sposób można ten projekt reanimować...

...i czy w ogóle można...

...czy zawiodła koalicja czy zawiodła partia.

A może po prostu Palikot się już skończył.

A może popełniono błędy, które są do skorygowania. W związku z tym, bez tego typu rozmowy niczego nie będziemy wiedzieć.

Ale powtórzę pytanie: Nie jest tak, że Palikot się wypalił w polskiej polityce?

Ale oczekuje pan ode mnie... Czy pan kiedyś słyszał żebym ja głupoty opowiadał? Raczej nie. Więc dziś opowiadanie, że ten jest fe, ten jest cacy - jest bez sensu.



Nie będę ryzykował kolejnych żartów, bo się pan obrazi ciężko.

Wie pan, mnie jest trudno obrazić, bo ja mam dystans do siebie, do świata, jakoś z tym mi dobrze. Więc jeszcze raz powtarzam. Dzisiaj opowiadanie, ze to jest tak, a tamto tak, a Jasiu , a Frania... To jest po prostu nieodpowiedzialne. Spotkamy się, zbierze się zarząd tej partii, zbierze się koalicja, powiemy sobie uczciwie, co nam nie wyszło, będą wnioski.

Popatrzyłem na pana europarlamentarne wyniki, 36 tysięcy, 65 tysięcy - tak było do tej pory. A tym razem?

17,5 prawie.

17 tys. 399 - czyli okazało się, że ruch SLD ku Palikotowi to ruch w przepaść polityczną.

Ja nie wiem, czy w przepaść. Trzeba pomyśleć, kim są ci ludzie, którzy na mnie głosowali. To jest dużo ludzi - wbrew pozorom. W innej partii miałbym mandat zapewne. A w tej nie mam. A gdyby moja partia miałaby 5 procent, od czego nie byliśmy tak daleko, tez miałbym mandat. Więc...

Ale jakby pan zrobił 65 tys., to może i partia i pan miałyby mandaty.

Problem polega na tym, ile ja dostałem głosów mniej, tylko czy ja zagospodarowałem nowych ludzi - tych 17,5 tys. ludzi - to sa ludzie, którzy nie chcieli glosować ani na SLD ani na na nikogo innego... W Wielkopolsce to jest dużo ludzi.

Nie jest tak, że te wybory potwierdzają, że tylko SLD jest tak naprawdę dla Polaków jedyną, lewicową partią?

Cytat

Moje rozstanie z SLD wzięło się stąd, że chciałem wyjść poza 10 procent

No tak, tylko przecież moje rozstanie z SLD wzięło się stąd, że chciałem wyjść poza 10 procent. I to było moje ostatnie półtora roku działalności politycznej.

Ale może lepiej mieć 10 procent pewne, niż 3,6.

Wie pan, to jest pytanie, czy warto nawigować po wzburzonym morzu, czy warto dryfem z biegiem nurtu.

I SLD dryfuje?

No tak, taka jest prawda.

"Navigare necesse est", i pan z pełnym wiatrem chciał...

No coś takiego.

A osiadł pan na mieliźnie...

Cytat

Ja jeszcze nie zginąłem. Ja się z tej wody wyłaniam i być może będzie jakiś epizod Robinsona Crusoe

Nie, ja nie osiadłem na mieliźnie. Po prostu roztrzaskałem się o skałę. To jest zupełnie co innego. Powiem uczciwie, z punktu widzenia żeglarzy - taka śmierć przez roztrzaskanie się na skale jest piękniejsza. Choć ja jeszcze nie zginąłem i to moje roztrzaskanie raczej przypomina to, że ja się z tej wody wyłaniam i być może będzie jakiś epizod Robinsona Crusoe.

Syrena...

Nie syrena, tylko raczej rozbitek na bezludnej wyspie albo na jakiejś słabo zaludnionej.

A pomyślał pan: "a może by tak skończyć z polityką"?

Problem polega na tym, że to jest zawód.

Akurat dzisiaj w obu tego słowa znaczeniach to jest zawód.

Tak, tak. Ale dlaczego mówię, że to jest zawód? Otóż z tego zawodu nie da się po prostu tak wyjść, że dzisiaj jestem politykiem - przez ostatnie 25 lat politykiem - a jutro będę produkował zelówki albo wodę mineralną, czy coś równie fajnego. Jest taki moment, w którym trzeba będzie być w tej polityce mentalnie, bo tak się nie da wyjść, ale robić już coś innego niż ta liniowa polityka związana z wyborami i mówieniem w imieniu wyborców.

Może pan w ambasadory pójdzie.

Nie wiem, na razie nikt mi nie proponował. A ma pan jakieś pomysły?

No... jakieś by się znalazły. Marek Siwiec, dziękuję bardzo.