"Moja obecność na mszy za generała Błasika to był obowiązek moralny wobec jednego z dowódców. Rozmowa z wdową po generale była bardzo ważna"- mówi szef MON Tomasz Siemoniak gość Kontrwywiadu RMF FM. "Rodzina generała ma prawo do poczucia, że powiedziano nieprawdę. Jednak niestosowne wobec generała Błasika sformułowania zawarte w raporcie MAK zostały wyprostowane później w raporcie Jerzego Millera. Prokuratura poprosiła MON, by drugi tupolew był w jej dyspozycji jeszcze przez parę miesięcy"- ujawnia Siemoniak. "Jeśli prokuratura będzie potrzebować drugiego tupolewa dłużej, także spełnię jej prośbę".

Posłuchaj Kontrwywiadu RMF FM

Konrad Piasecki: Panie ministrze, czy rodzinie generała Błasika należą się przeprosiny ze strony rządzących?

Tomasz Siemoniak: Ja myślę, że wiele się wydarzyło w tej sprawie, począwszy od niestosownych sformułowań w raporcie MAK-u, ale, jak sądzę, wyprostowanych w raporcie komisji Jerzego Millera. Myślę, że wszyscy ci, którzy się interesują tymi sprawami, najbardziej rodzina generała, mają prawo do takiego poczucia, że powiedziano nieprawdę na ten temat.

Cytat

Wszyscy ci, którzy się interesują tymi sprawami, najbardziej rodzina generała Błasika, mają prawo do takiego poczucia, że powiedziano nieprawdę

Ale czy mają też prawo do poczucia, że pańska obecność na Mszy za generała może być zinterpretowana jako właśnie takie przeprosiny ze strony rządu Donalda Tuska?

Uważam, że nie należy nadinterpretować różnych rzeczy. Zostałem zaproszony na tę Mszę, przyjdę na każdą Mszę za te osoby, które zginęły w katastrofie smoleńskiej. Ja myślę, że to jest sprawa w innym porządku niż przepraszanie, sprawa pewnego obowiązku moralnego wobec jednego z wysokich dowódców, którzy służyli w ministerstwie obrony.

Czyli uważa pan, że ta pańska obecność jest nadinterpretowana?

Nie, ja nie chcę mówić, że jest nadinterpretowana czy niedointerpretowana. Myślę, że ta obecność była wyrazem szacunku wobec generała Błasika i szacunku wobec jego żony i jego rodziny.

Była gestem ludzkim czy gestem politycznym?

Dla mnie to był gest ludzki. Oczywiście wszyscy mogą go interpretować dowolnie.

I jeśli jest interpretowany jako przeprosiny, pan nie mówi "nie"?

No trudno, trudno mówić, że tak czy nie w takiej sytuacji. Dla mnie to był gest ludzki, zaproszenie komitetu społecznego było bardzo grzeczne, była prośba żebym tam był, byłem, rozmawiałem z wdową, było to dla mnie bardzo ważne właśnie w takim aspekcie ludzkim. Nie czułem się tam politykiem, który jakąś specjalną rolę odgrywa.

Jako polityk, jako minister ma pan jakiś pomysł na to, jak odzyskać wrak tupolewa?

Sprawa jest w gestii prokuratury...

Ale ten wrak formalnie należy do ministerstwa obrony cały czas.

Tak, ale tak to jest ze sprawami i przedmiotami śledztw i dowodami w nich, że one na ten czas są w gestii prokuratury. Mało tego, prokuratura nawet - i tę prośbę spełniliśmy - oczekuje, że w jej dyspozycji będzie drugi samolot tu-154 o numerze 102.

Cytat

Prokuratura wciąż prowadzi badania z użyciem drugiego Tu-154

Ale jak długo jeszcze będzie w dyspozycji?

Ile będzie trzeba. Spokojnie czekamy...

To znaczy, że już przestajecie go sprzedawać w tym momencie.

Nie, czekamy na decyzję prokuratury, która nam powie: "Już nie potrzebujemy tego samolotu". Tutaj śledztwo jest absolutnie najważniejsze. Dotyczy to i wraku, i drugiego samolotu.

Ale są jakieś prośby, żeby ten drugi tupolew był w gestii prokuratury jeszcze miesiącami i latami czy to już jest kwestia obliczona raczej na tygodnie?

Rozmawiałem w styczniu na ten temat z prokuratorem Seremetem. Prosił mnie o kilka miesięcy jeszcze, bo pracuje z biegłymi w tej sprawie. Chcę się spotkać z prokuratorem generalnym w ciągu najbliższych tygodni. Myślę, że ustalimy. Jeśli będzie prośba, że prokuratura potrzebuje go dłużej, oczywiste dla mnie będzie, że tę prośbę spełnię.

A wracając do wraku pan też się czuje bezradny, kiedy chodzi o jego odzyskiwanie?

Nie czuję się bezradny. Uważam, że to co wczoraj powiedziała prokuratura w swoim oficjalnym komunikacie, trochę za późnym powiem szczerze. Powiem szczerze, pewnie lepiej by było, gdyby tydzień wcześniej prze rocznicą te ważne informacje były przekazywane. Myślę, że jasne powiedzenie, że sprawa jest między prokuratorami, że nasi prokuratorzy mieli pełny dostęp do wraku, do skrzynek i tutaj nie ma żadnych wątpliwości po polskiej stronie, wiele wyjaśnia. Oczywiście, życzył bym sobie jak wszyscy Polacy, żeby wrak nie traktowany jeżeli chodzi o mnie, jako dowód, ale jako coś bardzo symbolicznego i ważnego był w Polsce.

Cytat

Życzyłbym sobie, żeby wrak nie był traktowany jako dowód, ale jako coś bardzo symbolicznego i ważnego, by był w Polsce

A ma pan jakiś pomysł co z nim zrobi, jeśli już się w Polsce pojawi?

Znam różne pomysły w tej sprawie, są różne propozycje, raczej będziemy słuchać tego, co powiedzą rodziny, co będzie mówiła opinia społeczna. Dla wojska będzie to najważniejsza przesłanka do tego co dalej zrobić z wrakiem.

A czy podległe panu służby coś wiedzą na temat jego umycia? Znaczy umycia tego wraku?

Nie wiem, nie otrzymałem żadnych informacji...

...obserwacje Polski, obserwacje satelitarne, nasłuchy, siatka agentów w Smoleńsku nie doniosła niczego?

Myślę, że żarty dobre, ale chyba nie do końca w tej sytuacji.

Nie to nie są żarty. Rozumiem, że służby jakoś działają również wokół Smoleńska i tego co się tam dzieje.

Służby działają, ale ministrowie obrony nie informują o tym jak działają służby, co wiedzą i jakie mają procedury, więc myślę, że pozostańmy przy takiej właśnie ocenie tej sytuacji.

Czy dzisiejsze status quo, gdy chodzi o transport VIP-ów jest rozwiązaniem ostatecznym, czy rozwiązaniem tymczasowym. :

Rozmawialiśmy dużo na ten temat z tymi którzy są zainteresowani transportem najważniejszych osób w państwie, szefami kancelarii. Zwłaszcza, ze umowa z LOT-em kończy się do końca 2013 roku i w ciągu najbliższych miesięcy trzeba będzie podjąć kierunkowe decyzje. Jak tylko te decyzje....

Pan jest zwolennikiem nieprzedłużenia tej umowy, czy raczej powrotu transportu VIP-ów pod skrzydła wojska?

Jestem zwolennikiem przedłużenia tej umowy, choćby z tego powodu, że ewentualny zakup trwa kilka lat, ale - przy przedłużaniu tej umowy - być może warto się zastanowić, czy takie samoloty powinny być, ile ich powinno być. Myślę, że o tym będziemy rozmawiali też z kierownictwem LOT-u.

Cytat

Chciałbym przedłużenia umowy z LOT, MON nie planuje nowych samolotów dla VIP

Ale rozumiem, że w dającej się przewidzieć przyszłości, pan nie planuje przetargu na nowy samolot dla VIP-ów?

Nie planuje.

Bo jest jak jest, i jest nie najgorzej?

Ja mam taką rolę, że muszę się wsłuchiwać w to, czego oczekują ode mnie - prezydent, premier i inne najważniejsze osoby w państwie. Czuję się takim usługodawcą. Tym, który powinien to jak najlepiej zrealizować wspólnie z szefami kancelarii, więc od tego uzależniam ewentualne decyzje. Mamy półtora roku na to, żeby zdecydować, co dalej.

A od czego pan uzależnia przyszłość pułkownika Przybyła, tego nieszczęsnego, niedoszłego samobójcy?

Przyszłość leży w jego rękach. On ma taką podwójną podległość - jest wojskowym prokuratorem.

Ale wyobraża pan sobie jego pozostanie w wojsku?

Nie bardzo.

Cytat

Dalsze losy prokuratora Przybyła - nie wyobrażam sobie, żeby pozostał w wojsku

Wobec czego chciałby go pan zwolnić do cywila, żeby poszedł na emeryturę?

Sądzę, że jego bezpośredni przełożeni będą z nim rozmawiali, i on podejmie jakąś decyzję. Myślę, że to, co się stało, nakazuje, żeby zachować maksymalny spokój i powściągliwość w tej sprawie. Jeżeli będzie chciał dalej służyć i pracować, trzeba się będzie nad tym zastanowić. Dziś jego sytuacja jest bardzo trudna. Zwłaszcza, że stał się osobą rozpoznawalną. Nie wiem, czy tego sobie życzył.

On cały czas ma dostęp do broni służbowej?

To jest pytanie do jego przełożonych, ale nie sądzę.

Odradzałby pan?

Tak.