Święta Bożego Narodzenia mają swój stały repertuar wątpliwości z dziedziny savoir-vivre’u: co zrobić ze znalezioną w ustach ością, jaki kupić prezent, co ubrać na Wigilię itd. Po ilości otrzymanych pytań mogę powiedzieć, że w tym roku najbardziej nurtuje nas temat składania życzeń podczas kolacji wigilijnej. Poruszmy go więc i tutaj.

Zdj. ilustracyjne /Darek Delmanowicz /PAP

Życzenia mają być przede wszystkim wyrazem naszej życzliwości. Oczywiście, jeśli się da - spersonalizujmy je. Życzmy komuś dokładnie tego, czego sam życzyłby sobie najchętniej, ale bez przesady. Nie musimy punkt po punkcie wyliczać długiej listy czyichś pragnień. Pamiętajmy też, że dobre spojrzenie i serdeczność, która tak pięknie potrafi pobrzmiewać w głosie jest o wiele cenniejsza niż silenie się na oryginalność, która często staje się wartością samą w sobie.

Życzenia powinny być eleganckie, czyli staranne i przemyślane. Czemu by ich nie powtórzyć w głowie chwilę wcześniej? Można to zrobić idąc ulicą, pod prysznicem albo stojąc w kolejce do kasy. Składając komuś życzenia utrzymujmy kontakt wzrokowy, patrzmy w oczy, a nie po wszystkich kątach pokoju, w którym się spotkaliśmy. Możemy ująć czyjąś rękę i trzymać ją tak dopóty, dopóki składamy życzenia albo też powiedzieć to, co mamy dopowiedzenia i dopiero pod koniec ująć czyjąś rękę, puentując wszystko zwyczajowym "Wszystkiego najlepszego“.

"Babka wchodziła z opłatkiem, dzieląc się ze wszystkimi, przy czym każdemu mówiła indywidualne życzenia. Nie zawsze były te życzenia słodkie. Czasem babka pochylała się do ucha: Patrzaj - zaczynał się cichy szept, po czym nic już nie było słychać, tylko palec wskazujący babki surowo groził“ - tak Wigilię wspominał Melchior Wańkowicz (cytat z książki Mai Łozińskiej pt. "W ziemiańskim dworze“). Kto z nas nie przeżył takich (anty)życzeń? Jasne, często stoi za nimi troska starszego pokolenia o młodsze, dobra rada, opiekuńczość. Ale jeszcze częściej odbiera się takie życzenia jako przekroczenie pewnej granicy, robienie "pupy“, jakby określił to Witold Gombrowicz, niepotrzebne gderanie. I dlatego w tym miejscu proszę Państwa, by życzenia nikogo nie "naprawiały“ według naszej recepty. Jeśli chcemy dla kogoś lepszego chłopaka, to życzmy "szczęścia w miłości“, jeśli lepszej pracy - "sukcesów w życiu zawodowym“ itd. Życzenia, które składamy powinny być zorientowane na kogoś, a nie na nas samych.

I tu dochodzimy do ważnego pytania: jak zareagować, gdy ktoś nas chce naprawiać? Cóż, uśmiechem i milczeniem. Nic innego nie ma sensu. Ani tłumaczenie, ani wyjaśnianie, ani upominanie, ani tym bardziej kłótnie i wszelakie napięcia. Lepiej nie przyjść do jakiegoś towarzystwa, wymawiając się sensownie, niż przyjść i robić aferę. Szkoda zdrowia i energii. A jeśli nie możemy nie przyjść - uśmiechajmy się. Przecież to nie my popełniliśmy gafę, tylko ktoś.

Przy wigilijnym stole, szczególnie jeśli siada do niego rodzina w powiększonym składzie, ta bliska, ale i daleka, można natrafić na kogoś, kogo - mówiąc najoględniej - nie darzymy sympatią. Co wtedy? Zagryźć zęby i złożyć bardzo uniwersalne życzenia. Nie starajmy się silić na uprzejmość, bo mogłoby to wypaść sztucznie i przynieść odwrotny skutek. Zróbmy to naturalnie, szybko i sprawnie. Wierzę, że nastrój chwili pomoże.

Życzę Państwu, oby przy wigilijnym stole udawało się łączyć to, co podzielone. Oby w tym świątecznym czasie udało się zapomnieć o pracy, obowiązkach, koniecznościach. I oby, patrząc na choinkę, udało się rozmarzyć tak, jak wtedy, gdy się ma kilka lat. Pięknych, spokojnych i pełnych dobroci Świąt Bożego Narodzenia oraz szczęśliwego Nowego Roku.